Plaża za szafą. Polska kryminalna. Marcin Kącki. Agora 2017
W Międzychodzie zjedli Jezusa. Idący tropem tej świętokradczej zbrodni reporter dowiaduje się od proboszcza, że najbardziej zatrwożył go jednak słonecznik. „No bo niech pan powie, jak to tak wejść do świątyni, napluć na chodnik”.
W Szamotułach mocne wejście zaliczył ksiądz Norbert. Wszedł do banku z nożem, wyszedł z sześcioma tysiącami gotówki. Mimo nieskalanej opinii, dorabiający sobie jako magazynier wikary zostawił na wolności ukochaną Małgorzatę i chorowitego syna.
Poznań XXI wiek rozpoczyna od strat. W arcybiskupich sypialniach cnotę tracili młodzi seminarzyści, a w Muzeum Narodowym od ramy obrazu Moneta odlepił się jakiś „wiejący smutkiemgniot” Arcybiskup odnalazł się dekadę później w pogrzebowym orszaku na Wawel prezydenckiej pary. Arcydzieło francuskiego impresjonisty znaleziono za starą szafą w mieszkaniu niczego nieświadomych emerytów z Olkusza.
Archipelag znikających wysp. Sergiusz Prokurat, Piotr Śmieszek. Bezdroża 2015
Sergiusz Prokurat i Piotr Śmieszek to nietypowy pisarski duet. Solidnie wykształceni przez większość życia zarabiali na chleb zajmując się handlem pomiędzy Azją a Polską. Od ekonomii do literatury podróżniczej daleka jednak droga, dlatego szanse na to, że autorzy popełnią więcej niż ‘’kolejną ciekawą książkę’’ były niewielkie. Tymczasem do rąk czytelników trafiła rzecz niebywała, pełna ciekawostek, absorbująca pozycja, wzbogacona ponadto o świetne zdjęcia ukazujące życie codzienne archipelagu. Momentami wykraczająca poza typową książkę podróżniczą, pełna refleksji na temat styku świata Zachodu ze Wschodem. Chapeaux bas dla autorów i wydawnictwa Bezdroża, które po raz kolejny udowadnia, że nie zawodzi.
Skrawki. Krystyna Sienkiewicz. Prószyński i S-ka 2016
Zresztą niezależnie od tego, czy czytamy o podróżach Krystyny Sienkiewicz, występach, chorobie czy problemach w życiu prywatnym, jedno przebija się przez wszystkie te wspomnienia – przeogromna skromność artystki. I niebywały takt w opisywaniu rzeczy trudnych, skomplikowanych i niekiedy bardzo bolesnych. Pani Sienkiewicz pisze w bardzo ujmujący, lekko zabawny sposób o bardzo trudnych zdarzeniach ze swojego życia. Ale nawet wówczas, gdy opisuje to, jak walczyła o powrót do życia, które znała po tym, jak przeszła udar, robi to z lekkim przymrużeniem oka. I nie chodzi tu o śmiech przez łzy. No, może przez lekki grymas.
Dom z witrażem. Żanna Słoniowska. Znak 2015
Dom z witrażem to też przepiękna opowieść o Lwowie. Słoniowska oddaje hołd temu miastu i robi to w tak uroczy sposób, z tak dużym wyczuciem, że nawet ci z czytelników, którzy o tym mieście nigdy nie słyszeli bądź nie mieli o nim absolutnie żadnej opinii, z wielką chęcią i rosnącym zaangażowaniem będą czytali o kolejnych miejscach i tajemniczych zakamarkach tego miasta. Słoniowska, opisując Lwów, bawi się nie tylko nastrojem, ale i konwencją, popadając od czasu do czasu w niemal oniryczny styl.
#Upał. Michał Olszewski. Znak 2017
#Upał czyta się z niedowierzaniem, z otwartymi ustami, trochę jak przydługiego esemesa o zaskakującej treści. Język, jak u Lacana ma tu kluczową rolę – jest opresyjny, groźny, eskaluje przemocą. Prawie brak w nim dialogów, bo kto we współczesnym świecie ich używa? Tekst jest wpół zautomatyzowanym komunikatem, strumieniem świadomości Feja. Lektura przywołuje skojarzenia z fenomenalnym, wywołującym ciarki serialem Czarne Lustro, gdzie (nasz) świat po brzegi tonie w zatrważającej obsesji, terrorze mediów i technologii.