Skrawki. Krystyna Sienkiewicz. Prószyński i S-ka 2016
Zresztą niezależnie od tego, czy czytamy o podróżach Krystyny Sienkiewicz, występach, chorobie czy problemach w życiu prywatnym, jedno przebija się przez wszystkie te wspomnienia – przeogromna skromność artystki. I niebywały takt w opisywaniu rzeczy trudnych, skomplikowanych i niekiedy bardzo bolesnych. Pani Sienkiewicz pisze w bardzo ujmujący, lekko zabawny sposób o bardzo trudnych zdarzeniach ze swojego życia. Ale nawet wówczas, gdy opisuje to, jak walczyła o powrót do życia, które znała po tym, jak przeszła udar, robi to z lekkim przymrużeniem oka. I nie chodzi tu o śmiech przez łzy. No, może przez lekki grymas.
Dom z witrażem. Żanna Słoniowska. Znak 2015
Dom z witrażem to też przepiękna opowieść o Lwowie. Słoniowska oddaje hołd temu miastu i robi to w tak uroczy sposób, z tak dużym wyczuciem, że nawet ci z czytelników, którzy o tym mieście nigdy nie słyszeli bądź nie mieli o nim absolutnie żadnej opinii, z wielką chęcią i rosnącym zaangażowaniem będą czytali o kolejnych miejscach i tajemniczych zakamarkach tego miasta. Słoniowska, opisując Lwów, bawi się nie tylko nastrojem, ale i konwencją, popadając od czasu do czasu w niemal oniryczny styl.
#Upał. Michał Olszewski. Znak 2017
#Upał czyta się z niedowierzaniem, z otwartymi ustami, trochę jak przydługiego esemesa o zaskakującej treści. Język, jak u Lacana ma tu kluczową rolę – jest opresyjny, groźny, eskaluje przemocą. Prawie brak w nim dialogów, bo kto we współczesnym świecie ich używa? Tekst jest wpół zautomatyzowanym komunikatem, strumieniem świadomości Feja. Lektura przywołuje skojarzenia z fenomenalnym, wywołującym ciarki serialem Czarne Lustro, gdzie (nasz) świat po brzegi tonie w zatrważającej obsesji, terrorze mediów i technologii.
Le Corbusier. Architekt jutra. Anthony Flint. W.A.B 2017
Le Corbusier od wczesnych lat budził niemałe kontrowersje. Był samoukiem, kpił z Ameryki (o której względy de facto zalegał), nie szedł na kompromisy, kolaborował z faszystami by osiągnąć upragniony cel, zdradzał małżonkę z wieloma kochankami i niezliczonymi prostytutkami. W dodatku dał światu architekturę rewolucyjną, dziwną, ogołoconą z dekoracyjnych przyzwyczajeń, być może niezrozumiałą jak na swoje czasy.
Skoruń. Maciej Płaza. W.A.B. 2015
17-02-2017
/ / Kategoria
Recenzje
Okolice Sandomierza, lata 80. XX wieku. W ludzkiej pamięci jeszcze nie zatarło się wspomnienie ostatniej wojny, ale już marzy się tu o lepszych, bardziej dostatnich i bardziej sprawiedliwych czasach. Mikroświat Skorunia (co w lokalnej gwarze oznacza łobuza, lenia i rozrabiakę) na pierwszy rzut oka nie jest specjalnie skomplikowany. Ale uwaga – to tylko pozory!
