Sylvia Plath – poetka śmierci, poetka życia

 W tym roku, 11 lutego, minęło pięćdziesiąt lat od śmierci Sylvii Plath. W związku z rocznicą pojawiło się wiele artykułów na temat pisarki, jej zakończonego tragicznie małżeństwa, prób samobójczych i związków twórczości z burzliwym życiem. Jak zwykle w przypadku tej amerykańskiej poetki, nie obyło się bez tzw. „smaczków biograficznych”, szczegółów życia małżeńskiego, diagnoz psychiatrycznych i nagonki na Teda Hughesa, przez wielu obwinianego za śmierć Sylvii. Tylko czy tędy droga do zrozumienia tej niezwykłej, wciąż tajemniczej literatury?

          Nie można zakwestionować związków twórczości Plath z jej biografią – sama poetka oraz jej mąż wielokrotnie podkreślali, że nie umiała napisać niczego, co nie byłoby przez nią „przefiltrowane”, czego nie doświadczyła, nie dotknęła. Ale z drugiej strony poszukiwanie bezpośrednich relacji twórczość – biografia jest ogromnym uproszczeniem. Mimo niezaprzeczalnego faktu czerpania przez Plath z własnego życia, ze zdarzeń, odczuć, stanów emocjonalnych, konieczne jest (co też podkreślają badacze literatury) oddzielenie biografii od twórczości i poddanie rzetelnej analizie przestrzeni, którą nazwałabym „wyobraźnią twórczą”. Mimo inspiracji biograficznych, jest to przestrzeń autonomiczna, której istnienie nakazuje poszukiwanie „ja” twórczego, reprezentującego uniwersum poezji. Kosmiczna wyobraźnia Plath (na co zwraca uwagę m. in. G. Borkowska) sprawia, że „ja” twórcze pisarki łączy ją z całym wszechświatem, który jest w stanie pojąć myślą, z każdą istotą, którą potrafi stać się w akcie empatii.

          Nie da się zaprzeczyć, że twórczość Plath naznaczona jest śmiercią. Trzy próby samobójcze pisarki, z których ostatnia zakończyła się zgonem z powodu zatrucia gazem, ukierunkowują badaczy na poszukiwanie znaków umierania w jej pisarstwie. Istotnie, łatwo takowe odnaleźć. Ale odważę się stwierdzić, że Plath jest bardziej poetką życia niż poetką śmierci.

          Wyobraźnia Plath, kosmiczna i łącząca jej ego z całym uniwersum, sprawiła, że poetka widziała w śmierci nie destrukcję, ale odmienny stan egzystencji, lepszy, pełniejszy, bogatszy. W wierszu Jestem pionowa pozycja wertykalna ciała – właściwa ludziom – jawi się jako nienaturalna, przykra. Wertykalizm oddala „ja” mówiące od prawdziwego przeznaczenia, sprawia, że istnienie jest przezroczyste, niegodne uwagi. Dopiero pozycja pozioma, którą przynosi śmierć, daje szansę zjednoczenia z naturą, bycia dla niej użyteczną.

          Twórczość Plath jest mocno osadzona w ciele, zmysłowa, erotyczna i pełna bólu. W wyobraźni pisarki ciało stanowi część kosmosu, wraca do natury, uczestniczy w nieprzerwanym cyklu rodzenia i umierania. Cały świat jest ciałem, dotykiem, jest zmysłowy i bolesny. W poezji Plath nie ma rzeczy niedotykalnych, a ona sama określała siebie jako „czcicielkę materii” (Dzienniki 1950-1962, s. 118).

          „Cieleśnie” i w poczuciu łączności z naturą widziała pisarka także zagadnienie mimesis. Naśladowanie jest mówieniem prawdy. „Ja” liryczne mówi „Jestem zwierciadłem”/„Jestem jeziorem”, zatem nie tylko odbijam rzeczywistość, ale jestem także w stanie ją pochłonąć. To przyroda jest prawdomówna, a świat urządzony w myśl zasad kultury i cywilizacji jest źródłem kłamstwa. Poznać prawdę o świecie można dopiero jednocząc się z naturą, a zjednoczenie dokonuje się tylko w śmierci.

          Mimo wielu prób interpretacji, twórczość Plath wciąż jeszcze kryje wiele tajemnic. Próżno sprowadzać ją do opisów śmierci, manifestu feminizmu czy subiektywnego sprawozdania z życia. To wszystko wciąż za mało. Aby czytać Plath pełnie i świadomie, warto spróbować myśleć jak dziewczyna, która czuje braterstwo krwi z naturą, słyszy jej szum w sobie, rozumie mowę kwiatów, pielęgnuje ogród ciała, jest królową pszczół i odczuwa erotyczną przyjemność obcowania z ziemią. Warto rozumieć świat jak młoda kobieta, która mocą empatii staje się każdym stworzeniem, rośnie, żyje i umiera, a także krzyczy jak ofiary przemocy, mimo oskarżeń o „bycie złotowłosym, dobrze odżywionym, amerykańskim dzieckiem, które nie może rozumieć tragedii wojny”.

 

 

Magdalena Ciechańska


Postaw mi kawę na buycoffee.to