Jerzy Dziewulski o polskiej policji. Krzysztof Pyzia, Jerzy Dziewulski. Prószyński i S-ka 2017
Poznajemy zatem Dziewulskiego prawie od podszewki. Nie boi się odpowiadać na niewygodne pytania, choć w kwestii niektórych nie może być całkowicie otwarty, zważywszy na wykonywaną pracę. Jego zawodowy dorobek jest imponujący, nabyte doświadczenie bezcenne. Jako jedna z nielicznych osób w Polsce, ma pełne prawo wypowiadać się na temat jakości pracy policji. Snując różne opowieści ukazuje czytelnikowi blaski i cienie zawodu, mnoży sytuacje, w których tylko łut szczęścia dzielił go od tragedii. Z całości wyłania się raczej gorzki portret warunków i sposobów pracy policji, nikt chyba przystępując do tej lektury nie mógł mieć innych oczekiwań.
Trzej muszkieterowie. Aleksander Dumas. Wydawnictwo Mg 2017
Nie wiem czy kolejne pokolenia odrzucą ją. Mam nadzieję, że tak się nie stanie. Pomoc niosą twórcy kina, którzy co pewien czas sięgają do prozy Dumasa, ostatnio wzbogacając swe produkcje o bardziej nowoczesne elementy, np. latające statki. Jeśli ktoś dzięki tym zabiegom sięgnie po powieść – tym lepiej, choć osobiście preferuję bardziej klasyczne ekranizacje. Wracając do literackiego pierwowzoru, kto na hasło „zapinki królowej” nie pomyśli o słynnej czwórce przyjaciół? Bo przyjaźń to motyw dominujący w utworze. Łączy głównych bohaterów i pozwala pokonać nie byle jakich wrogów.
Po północy w Doniecku. Grzegorz Szymanik, Julia Wizowska. Agora 2016
Kiedy w Kijowie formowano kolejny Majdan, doniecki nacjonalista Sasza sprzedawał na bazarze pirackie płyty. Kilka miesięcy później bezszelestnie podrzynał gardła ukraińskim żołnierzom , niczym swój ulubiony filmowy bohater – Rambo. Polscy reporterzy wsłuchują się w głos, tych z pierwszej linii ognia, jak i tych, którzy ukryci w piwnicach próbują przetrwać kolejne deszcze bomb spadające z nieba.
Biegacz. Piotr Bojarski. Czwarta Strona 2017
15-05-2017
/ / Kategoria
Recenzje
Pod względem fabularnym opowieść ujmuje przede wszystkim swoją lekkością, naturalnością i wielkim realizmem, tworzonym przez przedstawiane losy Bogdana Popiołka i jego śledcze zmagania. I owszem, być może nie ma tu brawurowych scen akcji, pościgów, wymian ognia czy też pojedynków na pięści, ale jest za to logika, inteligencja i żmudna detektywistyczna robota, która w mej ocenie wynagradza z nawiązką ów mniej aktywny charakter tej historii. Przy tym nie można powiedzieć, że w książce dzieje się mało czy też niezbyt ciekawie, gdyż z pewnością tak nie jest.
Głębia. Napór. Marcin Podlewski. Fabryka Słów 2017
Napór to udana powtórka z rozrywki. Autor nie stara się na siłę zmieniać formuły, która tak dobrze sprawdziła się w poprzednich częściach. To nadal wciągająca historia i barwna galeria postaci stanowią o sile powieściowego świata Podlewskiego. Dobrze rozmieszczone twisty, powoli odkrywane tajemnice i fakt, że w tym uniwersum nawet postać trzecioplanowano może nagle wyrosnąć na ważnego gracza w świecie Wypalonej Galaktyki, czynią z Naporu tak cholernie wciągającą lekturę. Przy czym nie obyło się jednak bez drobnych potknięć, w tym tego najpoważniejszego: niewykorzystaniu potencjału Antenata i absurdalnego wytłumaczenia, w jaki sposób narodził się pierwszy transgres.