Ćwiczenia z dysonansu. Tomasz Stawiszyński. Znak 2025
W najnowszej publikacji "Ćwiczenia z dysonansu" otrzymujemy zbiór felietonów ukazujących się w latach 2021–2025 na łamach "Tygodnika Powszechnego". 89 + 1, napisany na potrzeby tejże książki, to mnóstwo okazji do przemyśleń i refleksji nad kwestiami społecznymi, religijnymi, filozoficznymi, kulturowymi i oczywiście, metafizycznymi. Wierny przekonaniu, iż zrozumienie i refleksja są koniecznym warunkiem do zmiany, po raz kolejny ma dla czytelnika erudycyjne wywody na najwyższym poziomie.
Izrael – Palestyna. Pokój czy święta wojna. Mario Vargas Llosa. Znak 2025
Llosa nie staje wyraźnie po żadnej ze stron, lecz nie jest typowo „obojętny”. Poddaje krytyce wiele kwestii, szczególnie politycznych. Wielokrotnie podkreśla, iż sprzeciwianie się temu, co robią izraelskie władze i armia, nie jest antysemityzmem. Taki zarzut funkcjonuje nawet dziś jako forma szantażu przeciwników nadużyć i zbrodni Izraela.
Ciao, Goethe! Śladami Goethego w Italii. Jacek Cygan. Marginesy 2025
Jacek Cygan podążając śladami romantycznego pisarza opisuje swoje doświadczenia z podróży z wybitną skrupulatnością. Żadnemu czytelnikowi nie umknie fakt, że jest to prawdziwy miłośnik Goethego, który próbuje poznać go jeszcze bliżej. Zatrzymuje się w Wenecji, Rzymie, Neapolu, na Sycylii i w wielu innych miejscach, którym poświęcił osobne rozdziały.
Bezlitosne światło. Sophie Clark. Jaguar 2025
Do przeczytania Bezlitosnego Światła zachęcił mnie motyw demonów i egzorcystów, ponieważ kojarzy mi się on z reguły pozytywnie: serialem "Supernatural", anime "Ao no Exorcist". O dziwo, z tym drugim tytułem powieść Sophie Clark miała nawet cechy wspólne pod kątem postaci Julesa. Selena natomiast przypomina trochę postać Celeany ze "Szklanego Tronu", zaś klimat samego Rzymu i Watykanu dało się odczuć na kartkach książki.
Zabiłaś mnie pierwsza. John Marrs. Czwarta Strona 2025
To mogłaby być bardzo dobra książka. Zapewne dla mało wymagających czytelników taką będzie, ale mnie Marrs solidnie podpadł. Do czasu, gdy przeczytałam jakieś 3/4 powieści, byłam pewna, że to jedna z tych książek, o których naprawdę warto mówić. Coś, co powinno być średniej jakości thrillerem na jeden wieczór, a okazało się zaskakująco dobrą książką. Niestety, wszystko to upada. Zbliżając się do finału, wiadomym staje się, że autor, chcąc zaskoczyć czytelników imponującymi zwrotami akcji, całkiem stracił kontrolę nad swoją historią. To, co tak sumiennie budował, skutecznie burzy. Skrzydła wyobraźni poniosły go za daleko. Książka staje się nierealna i sztuczna. Szkoda. Taki potencjał został utopiony w próbie wybicia się ponad innych. Bardzo ciekawa opowieść przeradza się w oderwaną od rzeczywistości katastrofę.