Thriller i kryminał z zasady powinny wciągać, budować napięcie i dawkować emocje. Nie wyobrażałam sobie, żeby czytać historię z tych gatunków i przez całą lekturę nic nie odczuć. Najwidoczniej "Zwierzę ofiarne" Henrika Fexeusa uznało, że challenge accepted i zafundowało mi chyba najdłuższe czytanie książki w moim życiu.
David Lund pewnego dnia dostaje e-mail od nieznanej kobiety, która twierdzi, że zna sekrety jego dzieciństwa. Mężczyzna nie wie, jak na to zareagować, ponieważ nie pamięta pierwszych dwunastu lat swojego życia. Zamiast tego woli skupić się na pracy i relacji z Florence, atrakcyjną prawniczką. Mimo wszystko ciekawość okazuje się silniejsza i odpowiada na wiadomość. Nie spodziewa się, że od tej chwili ludzie wokół niego znajdą się w niebezpieczeństwie, a jego przeszłość okaże się być związana z najważniejszymi ludźmi w Szwecji, którzy wcale nie chcą, aby mężczyzna przypomniał sobie swoje dzieciństwo.
"Zwierzę ofiarne" jest napisane bardzo schematycznie, wręcz jak scenariusz do serialu albo filmu. I ta historia może naprawdę wypadałaby lepiej na ekranie, ponieważ jako książkę, czytało mi się ją jak po grudzie. Nie brakuje w niej akcji, ale są to na tyle krótkie momenty, że szybko o nich zapominamy. A w dodatku tutaj nie ma w moim odczuciu emocji; owszem czytamy, że bohater jest przerażony, rozgniewany, zdezorientowany, ale jego uczucia nie wpływały na mnie, czułam, że jestem obok tych postaci i zdarzeń, kompletnie niezaangażowana w lekturę.
Sam natomiast pomysł na to, dlaczego David nie pamięta dzieciństwa, który autor wyjaśnia na ostatnich pięćdziesięciu stronach jest tak absurdalny, że naprawdę się rozczarowałam. Czekało się głównie na to, aby poznać tę tajemnicę, snuło się własne teorie, a w finale dostajemy coś, czego się nie dało w żaden sposób domyślić, ale też bez efektu wow. Eksperyment jest szokujący w swojej inwencji, ale jako element fabuły był kompletnie niespodziewany i autor nie dał ku niemu żadnych przesłanek.
To było moje pierwsze od dawna spotkanie ze skandynawską literaturą kryminalną i raczej to nie będzie kierunek geograficzno-literacki, po który będę częściej sięgać. Osobiście nie polecam, jeśli lubi się budujące napięcie thrillery i szokujące zbrodnie.
