"Złodziej fal" to trzecia część serii kryminałów "Ukryty port" Marii Oruñy z porucznik Valentiną Redondo w roli głównej.
Owiany złą sławą pałac ponownie znajdzie się na ustach wszystkich mieszkańców Suances, a to za sprawą zwłok znalezionych w jego ogrodach. Czy ambitna porucznik Valentina Redondo zdoła powstrzymać nadchodzącą falę śmierci?
Literatura iberyjska to wybór idealny na tegoroczne kapryśne lato, gorące wybrzeże Hiszpanii nigdy bowiem nie zawodzi, jeśli chodzi o pogodę i emocje. Kocham nawiedzone domiszcza, a z tym od początku jest coś na rzeczy, przynajmniej tak twierdzi jego nowy spadkobierca.
Byłam niesamowicie ciekawa rozwiązania tej mrocznej zagadki, nurtowało mnie zwłaszcza pytanie, czy w zbrodniach rzeczywiście maczały palce jakieś siły nieczyste, a jeśli nie - to jak autorka wybranie z tego paranormalnego galimatiasu. Lubię powroty do bohaterów serii, do których czuję sympatię i tak było w tym przypadku - znane postacie i nowa zagadka - taki zestaw odpowiada mi najbardziej.
Pojawia się tutaj motyw książki w książce, ale to bardziej autobiografia, wspomnienia człowieka uwikłanego w tajemnicę starej willi.
Wciągająca fabuła, frapująca intryga kryminalna oraz spora ilość dialogów sprawiły, że lektura minęła mi w mgnieniu oka. Czy muszę dodawać, że bawiłam się znakomicie?
