Zanim podzielę się z Wami moją opinią na temat tej książki, kilka słów o okładce. Dlaczego? Bo okładka robi ogromną krzywdę tej książce. Rozumiem, że scena na basenie jest jedną z ważniejszych, ale umieszczanie na okładce ilustracji kobiecego ciała w kostiumie kąpielowym, gdzie uda wyglądają trochę jak tyłek, to jest dramat. "Zapiski o twoim zniknięciu" to nie jest wakacyjne beach read. Książka Alison Espach to opowieść o stracie, żałobie, traumie i próbie odbudowania relacji. A ta okładka nic takiego nie obiecuje, nic takiego nie pokazuje.
Zatem nie sugerujcie się okładką. Ale i nie przechodźcie obok tej książki obojętnie. Warto po nią sięgnąć!
Gdy poznajemy główną bohaterkę i narratorkę tej historii, Sally, ma ona trzynaście lat. Jest w takim momencie swojego życia, w którym powoli przestaje być dzieckiem, ale nie jest jeszcze nastolatką, nie staje się dorosła. Nie wyzbyła się jeszcze dziecięcej niewinności i dociekliwości, ale też zaczyna zauważać, że pewne rzeczy czy zachowania nie są takie, jakich by oczekiwała. Zaczyna analizować nieco wnikliwiej to, co dzieje się wokół niej i nie rozumie, dlaczego czasami traktowana jest jak dziecko, a innym razem dorośli wokół niej oczekują, że zrozumie coś, co dla niej jest abstrakcją. Espach bardzo wiarygodnie odmalowuje ten przedziwny stan, kiedy na pewne rzeczy jesteśmy już „za starzy”, ale na inne jeszcze „za młodzi”. Kiedy stoimy już u progu (bardzo) wczesnej dorosłości, ale pamiętamy jeszcze, jak to jest być beztroskim dzieckiem.
Ten stan przejściowy Sally kończy się nagle, gdy bierze udział w wypadku, w którym ginie bardzo bliska jej osoba z rodziny. I tu przechodzimy do drugiego, świetnie zbudowanego przez Espach motywu, a mianowicie do żałoby po stracie i próbie radzenia sobie z nią. Sally nagle musi zmierzyć się z traumą, która zdeterminuje i zdefiniuje resztę jej życia. Podobnie jak reszta jej rodziny – każda z tych osób staje nagle w obliczu sytuacji, z którą trudno sobie poradzić. Autorka bardzo wiarygodnie opisuje to, jak różnie członkowie rodziny reagują na to, co się wydarzyło i jak sobie z tym radzą bądź nie. Bez zbędnego patosu, bez taniego grania na emocjach czy zadęcia. Co ważniejsze, o wszystkim dowiadujemy się z perspektywy Sally, ponieważ "Zapiski o twoim zniknięciu" to narracja pierwszoosobowa płynąca od tej dziewczyny. Zatem te najgorsze chwile, zaraz po wypadku, Sally przeżywa jako trzynastolatka i z takiej pespektywy wszystko opisuje, co ma jeszcze większy wpływ na czytelnika. Co ważne, fabuła przedstawia piętnaście lat, zatem czytelnik dostaje nie tylko obraz tego, jak „tu i teraz” Sally i jej najbliżsi radzili sobie z tą tragedią. Dane nam jest również przeczytać, jak ich życie wygląda ponad dekadę później. Jak niektórzy nie byli w stanie otrząsnąć się po stracie, jak inni usiłowali żyć normalnie, choć już na zawsze mieli być naznaczeni tragedią. Te relacje międzyludzkie, ale i jednostkowe życia i to, jak Espach skupia się na obydwu tych wątkach, stanowi jeden z najmocniejszych i najlepiej napisanych elementów jej książki.\
Alison Espach doskonale buduje napięcie, sprawnie operuje tempem, a to sprawia, że przez tę książkę się płynie. Choć zdecydowana większość tego, o czym czytamy w "Zapiskach..." jest smutna i przytłaczająca, całość czyta się wspaniale. Od pierwszych stron jesteśmy w głowie, sercu i emocjach Sally, razem z nią to wszystko przeżywamy. To mądra, dobrze napisana i jeszcze lepiej poprowadzona historia. I tylko okładki do polskiego wydania żal.
