Istnieją książki, które czytasz i nie wiesz o co chodzi, wracasz do wątków, gubisz się w nich, jednak w ostatecznym rozrachunku wyrabiasz sobie jakieś zdanie na jej temat. Tak właśnie miałam z "Wyznaję" autorstwa Jaume Cabré. Powiem szczerze, że czytałam w życiu wiele książek, spotkałam wiele form, nie wszystkie mi się podobały, niektóre wywoływały konsternację. Tak właśnie było w tym wypadku. Trudno jest mi jednoznacznie określić, czy dana książka mi się podobała, czy nie. Była zdecydowanie niezwykłym doświadczeniem w moim czytelniczym dorobku.
Za pomocą pięknego języka Jaume Cabré opisuje historię rodziny oczami chłopca, otoczonego książkami i skrzypcami. W tym wszystkim bardzo dużo miejsca zajmuje zło i wątek wojny. Jednak są to jedynie początki złożonej narracji. Z czasem historię przejmuje starszy mężczyzna by znów powrócić myślami w przeszłość. Zmienność i złożoność tematów, które kluczą wokół zła przypomina utwór muzyczny z szybko zmieniającymi się dźwiękami. Cała historia opiera się jednak na jednej linii melodycznej – pokazaniu zła na świecie i jego oblicza.
