„Wdowa” to trzecia już powieść norweskiej pisarki Helene Flood, która ukazała się na polskim rynku. Nie miałam okazji sięgnąć po żadną z wcześniejszych, a dzięki temu podeszłam do tej lektury bez żadnych oczekiwań. Niekoniecznie jest to typ thrillera, który lubię – klaustrofobiczny nastrój, relacja często widziana jedynie oczami jednej bohaterki i psychologiczne studium rodzącego się szaleństwa. Pachnie amerykańskim stylem, a tego staram się unikać. Jest jednak coś, co przykuło moją uwagę i sprawiło, że zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę. Nieoczywista fabuła. Czy dokonałam właściwego wyboru?
Evy mieszka w ponurym domu na wzgórzu. Tutaj każdy mebel, każdy bibelot i każdy kąt ma swoją historię. Ten dom należał do rodziców męża Evy, którzy bardzo nalegali na to, by nawet po ślubie, pozostał jego własnością. Tymczasem Erling zmarł, a Evy została sama w domu, który nigdy nie kojarzył jej się z ciepłem, mimo tego, że to tutaj wiodła szczęśliwe życie i wychowała trójkę dzieci. Życie, które do tej pory prowadziła, wydaje się jedynie mglistym wspomnieniem. Erling nie żyje, a coraz więcej poszlak wskazuje na to, że jego śmierć nie nastąpiła z przyczyn naturalnych… W domu pojawia się policja, dzieci szepczą za jej plecami, po latach pojawia się dawno niewidziany przyjaciel Erlinga, a skołowana Evy ma coraz większy problem z rozróżnieniem faktów od ułudy… Czy to możliwe, że ktoś dybie także na jej życie? Czy misterny splot okoliczności okazać się może śmiertelną pułapką?
Helene Flood skonstruowała thriller psychologiczny, który od samego początku jest przekonujący. Mimo tego, że kolejne etapy tej historii są nam ściśle dozowane, to składając je w całość, dostrzegamy jak wielka jest ta opowieść. Początkowo można odebrać ją mylnie – jako kolejną, niezbyt wyszukaną opowiastkę z pogranicza jawy i snu. Jednakże Flood rozpościera przed nami olbrzymi repertuar emocjonalnych przeżyć. Poznajemy Evy i stopniowo wkraczamy do jej świata. Zaczynamy jej ufać, próbujemy wejść w jej skórę, by powoli przekonywać się, że Evy nie jest taką kobietą za jaką początkowo ją braliśmy… Strukturalne tworzenie relacji z bohaterką udało się Flood znakomicie. To, jak przeprowadza nas przez proces odtwarzania wydarzeń z przeszłości, stanowi o jej dużym kunszcie pisarskim. Czytanie tej książki przypomina odbudowywanie przewróconego domku z kart. Jest żmudne, pracochłonne, ale i bardzo satysfakcjonujące. „Wdowa” to thriller przede wszystkim świetnie zbudowany fabularnie. Nie przepadam za książkami pisanymi w taki sposób, ponieważ pierwszoosobowa narracja często wywołuje wrażenie odrealnienia oraz spłyca rys psychologiczny postaci. Nie w tym przypadku. Flood bardzo dobrze poradziła sobie z tym zabiegiem, a także sprawnym przeplataniem zdarzeń na osi czasu. Poznajemy tę historię zarówno z perspektywy tego, co dzieje się aktualnie, jak i wydarzeń, które miały miejsce przed śmiercią Erlinga, ale i takich, których korzenie sięgają kilkudziesięciu lat wstecz. I pięknie się to wszystko składa. W sposób płynny i czytelny. Uderzające jest zarówno to, jak dobrze napisana jest ta książka, jak i głęboko nasycony portret psychologiczny Evy. Flood nie stosuje tanich chwytów. Nie namaszcza swojej bohaterki jedyną słuszną racją, co jest zjawiskiem dość częstym w thrillerach psychologicznych. Evy ukazuje się przed nami jako wdowa. Kobieta, która poniosła największą stratę. Jako matka, która wychowała troje kochanych dzieci. I jako osoba, której nie dane było spełnić swoich ambicji, ponieważ poświęciła życie na opiekę nad rodziną. Mamy tutaj obraz, który dość szybko okazuje się mocno popękany. Uwięziona w starym, ponurym domu Evy, coraz mocniej pogrąża się w smutku. Zagłębiając się w otchłań własnych przeżyć, powoli odsłania nam zupełnie inny obraz swojej rodziny.
Idealny mąż, wystawny dom, kochające dzieci – a jeśli wszystko to jest tylko kłamstwem? Helene Flood w rewelacyjny sposób przedstawia nam historię zwyczajnej kobiety. Osoby, która na pierwszy rzut oka nie wydaje się szczególnie zajmująca. Kobiety, która wiodła proste, nawet nudne życie. Jednak to, co dzieje się wokół niej, sprawia, że Evy musi odsłonić część swoich sekretów. W ten sposób otrzymujemy obraz kobiety samotnej, niespełnionej, kobiety, która poświęciła bardzo dużo. Kim naprawdę jest Evy? Czy na pewno nieszkodliwą gospodynią domową? Flood świetnie obrazuje złożoność ludzkiej psychiki. Traumy, które nas kształtują, porażki, które przeradzają się w wielkie niepowodzenia i pragnienia, których nigdy nie udało się zaspokoić. Nie często spotykam w literaturze tak analityczny i porażający sposób charakteryzowania postaci. Flood udowadnia, że w każdym z nas mieszczą się wielkie pokłady lęków, marzeń i dążeń. I nawet zwyczajny człowiek stanowi osobliwą kompilację porażek, sekretów i marzeń. Rewelacyjna sylwetka Evy. Tak dobra, że postać tę zapamiętuje się.
Czy w starym domu czyhają stare trupy? Czy wszystko to, co w życiu przegraliśmy jest wyłącznie naszą porażką? Czy definiują nas okoliczności? Helene Flood napisała bardzo ciekawą i odważną powieść. Przynależną do gatunku, ale windującą go na wyżyny. To jest kapitalna powieść. Posiada wszystko to, co lubię i czego szukam. Nastrój: nieco psychodeliczny, pełen napięcia, tu każdy coś ukrywa. Fabuła: złożona, ale nie zagmatwana na siłę, bez sztucznego wywoływania efektu zaskoczenia, logiczna. Bohaterowie: trudni do jednoznacznej oceny, nieschematyczni, ciekawi. Narracja i perspektywa czasowa są złożone, ale logiczne. Historia sformułowana tak, że odkrywając kolejne jej etapy, brniemy w tę opowieść z nieustającym zainteresowaniem. Myślałam, że to nie będzie książka wpisująca się w mój gust i bardzo przyjemnie się pomyliłam. Helene Flood napisała mistrzowski thriller osnuty na kanwie prozaicznych wydarzeń, którego bohaterami są normalni, przeciętni ludzie. W tym tkwi siła przebijająca z kart tej powieści. Evy mogłaby być naszą sąsiadką. Miłą, prostolinijną kobietą mieszkającą za płotem. Kimś, komu codziennie kiwamy głową. Kimś, o kim nic nie wiemy...
Zupełnie normalna rodzina. A może mistrzowie kamuflażu? Helene Flood obnaża boleśnie, dojmująco prawdziwie, wszystko to, czego nie chcemy, by inni o nas wiedzieli. Nasze małe grzeszki. I te bardzo duże. Trupy schowane w zakurzonych szafach. Żal, który narasta przez lata ciągle pozostając jątrzącą raną. Wyśmienity thriller psychologiczny. Dla tych, którzy lubią odkrywać mroczne sekrety. I te bardzo wstydliwe.
