Nie możemy się pochwalić zbyt wieloma rodzimymi autorami, którzy parają się typową powieścią sensacyjną. A mnie bardzo takiej literatury brakuje. Dlatego chętnie sięgnęłam po powieść Piotra Rozmusa „W potrzasku”, która ukazała się pod skrzydłami wydawnictwa Initium. Nie miałam wcześniej okazji poznać innych książek autora.
Weekendowa konferencja w Świnoujściu jawi się Julii Walter jako okazja do wypoczynku i zadbania o siebie. Kobieta jest ambitną i zdolną menadżerką piastującą stanowisko w firmie zajmującej się sprzedażą sprzętu medycznego. Niestety, okoliczności szybko przestają przypominać miły wypad. Julia spotyka swojego byłego przełożonego, który kilka godzin później zostaje odnaleziony martwy... To wydarzenie to zaledwie początek serii wypadków, które zmienią życie kobiety w piekło. W świecie, w którym liczą się wpływy i wielkie pieniądze, nie ma miejsca na sentymenty. Czy Julii uda się wyplątać z sieci misternej intrygi, w której ludzkie życie traci jakiekolwiek znaczenie? Czy ocali to, co jest dla niej najważniejsze?
Bardzo lubię sięgać po powieści autorów, których do tej pory nie miałam okazji poznać. Daje mi to możliwość podejścia do książki bez żadnych oczekiwań, z czystą głową i zaciekawieniem. „W potrzasku” to sensacja w takim stylu, jaki bardzo cenię. Złożona intryga, kilka ciekawych zabiegów fabularnych i ciągłe napięcie, które nie pozwala na odłożenie książki. Nie sposób nie powiedzieć o tym, że Rozmus ma bardzo dobry styl. Świetnie napisana książka i mimo swojej objętości nie traci na tempie. Osadzenie akcji w czasie tuż po pandemii COVID pozwala nam na przypomnienie sobie tego ponurego czasu. I zasadniczo wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że miejscami autor przedobrzył. Duża ilość postaci bywa zaletą, ale u Rozmusa to zdecydowanie minus tej historii. Bohaterów jest tak wielu, że miejscami trudno jest połapać się kogo dotyczą opisywane wydarzenia, szczególnie, że większość tych postaci jest nijaka i niczym się nie wyróżnia. W toku pędzącej w dużym tempie akcji ci bohaterowie zlewają się ze sobą. Taką osobą, której nieco więcej pracy poświęcono i która jest należycie sportretowana jest Julia, ale ona z kolei działa czytelnikowi na nerwy. Intryga zawiązana jest na najwyższym poziomie i jedyne, co uwiera to wykorzystane przez autora narzędzia. Nie pasuje tutaj wątek włoskiej mafii. To motyw, który być może nabrałby cech realizmu trzydzieści lat temu, ale w obecnym czasie wydaje się mocno nieadekwatny. Na plus działa jednak to, że pisarz odrobił lekcję i zrobił solidne rozeznanie. Ta opowieść dobrze się komponuje, ale chwilami sprawia wrażenie oderwanej od rzeczywistości. Bardzo trudno było mi wejść w tę fabułę właśnie ze względu na natłok postaci, które sprawiają wrażenie odbitych na jednej kalce. Te elementy sprawiają, że książka sporo traci, a szkoda, ponieważ to naprawdę solidnie i z rozmysłem napisana sensacja. Rozmus pisze bardzo dobrze i widocznym jest, że ma on naprawdę wielki potencjał. Być może zmiana tematyki przysłuży się autorowi, który niewątpliwie jest człowiekiem utalentowanym.
„W potrzasku” sprawdza się jako literatura rozrywkowa. Tempo akcji jest doprawdy imponujące. Jeśli odrzucimy na bok to, że nie mamy pojęcia kto jest kim, to czytać będzie się tę książkę bardzo dobrze. Ograniczenie liczby postaci i nadanie im większej głębi psychologicznej zmieniłoby mój odbiór tej książki. Duży potencjał, który nie został należycie wykorzystany. Umiejscowienie akcji w czasie tuż pandemii jest dobrym punktem wyjścia dla tej opowieści. Wszystko tutaj jest przemyślane i trudno chyba znaleźć jakieś luki w samej fabule. To taka książka, która, o ile jej nie próbujemy intepretować, to czyta się sama. Krótkie rozdziały, zgrabnie napisane dialogi, elementy policyjnego śledztwa i próba ukazania pogłębionej sieci intryg prowadzących do zbrodni. A wszystko to w imię pieniędzy i władzy. Uzyskania dominacji za wszelką cenę. Piotr Rozmus zrobił dość dobrą robotę. I gdyby trochę tę książkę skrócić, a tych nieszczęsnych bohaterów nieco urealnić, to byłaby naprawdę solidna powieść. Nie brakuje w niej napięcia i dość brutalnych opisów. „W potrzasku” to powieść na wieczór, dwa. Wciągająca, ale raczej nie odkładająca się w pamięci. Szczególnie, że już w połowie książki, nie pamiętamy imion bohaterów. Można tę książkę przeczytać i nawet mieć z niej pewną satysfakcję. Myślę, że Piotr Rozmus to taki autor, który jeszcze zaskoczy. To może nie jest najlepsza jego książka. Na pewno jednak jest to człowiek, która ma odpowiednie narzędzia, by napisać powieść naprawdę bardzo dobrą.
Mnóstwo tajemnic, dziesiątki intryg, zbrodnia i odrobina seksu – sensacja ciągle jeszcze znajduje swoją niszę. Rzetelnie pokazane struktury funkcjonowania mafii i koncernów medycznych. Powieść z potencjałem, ale mocno niewykorzystanym. Chwilami pozbawiona autentyzmu, ale styl autora bardzo podnosi tu poziom. Czas spędzony z tą książką nie będzie czasem zmarnowanym, ale mogłoby być dużo lepiej. Panie Rozmus, ja sobie pana poobserwuję. Czuję, że da mi pan to, czego ja oczekuję. Pisać każdy może, ale nie każdy potrafi pisać tak. Duże wyczucie tematu, umiejętność konstruowania złożonej fabuły i talent do tego, by słowa stawały się pociskami. Mając taki arsenał, można rozpętać wojnę. Być może na idealną polską powieść sensacyjną przyjdzie mi jeszcze poczekać, ale nie będę zaskoczona, jeśli kiedyś na nią trafię, a sygnowana będzie nazwiskiem Piotra Rozmusa
