Zbliżają się wakacje, czas urlopów, beztroskich chwil i lenistwa, które sprzyja czytaniu lekkich i przyjemnych książek...
Po rozstaniu z partnerem, Dagmara zostaje zmuszona do zamieszkania z matką. Ta wykupuje im wypoczynek na Sycylii. Dagmara nie ma ochoty na podróże, jednak matka nalega. W słonecznych pejzażach Sardynii poznają małżeństwo: Justynę i Borysa. Spędzają ze sobą dużo czasu, co dodatkowo potęguje zniechęcenie głównej bohaterki. Oczywiście dodatkowo para jest na pozór niezwykle zgodna i kochająca, co jeszcze wzmaga zły nastrój Dagmary. Z czasem jednak na jaw zaczynają wychodzić rodzinne sekrety i tajemnice skrywane przez matkę głównej bohaterki.
Karolina Wilczyńska przede wszystkim wygrywa niezwykłym klimatem, który stworzyła. Upalne słońce Sycylii działa kojąco w taki sposób, że chciałoby się z miejsca wskoczyć w samolot i być na wakacjach. Dodatkowo na zmysły działają opisy miejsc, zapachów czy nawet jedzenia. Klimat jest absolutnie wyjątkowy i wakacyjny. Z drugiej strony warstwa fabularna, która bardzo do mnie przemawia. Jest to książka, która pokazuje relacje matki-córki, a także sytuację kobiety, która stanęła na życiowym zakręcie i musi sobie z tym poradzić. Co więcej, ma możliwość podglądnięcia "idealnej” pary i zweryfikowania swoich oczekiwań co do miłości i związku. Jest to opowieść o prawdziwych problemach, prawdziwych ludzi. Za to polubiłam tę książkę i myślę, że każdej z nas się ona spodoba. Chociaż akcja czasem przyspiesza, czasem zwalnia, to dalej czyta się ją szybko i z przyjemnością.
Muszę jeszcze wspomnieć przecudowną okładkę, która już na wstępie zachęca do sięgnięcia po nią i zanurzenia się w historię z Sycylią w tle. Mi się bardzo dobrze czytało powieść, wprowadziła mnie w wakacyjny klimat.
