Ponoć jak coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę jest do niczego. Przeglądając książkę Aleksandry Janiec, czyli Tokyo Lifestyle Book, zastanawiałem się, czy czasem autorka nie chce chwycić zbyt wielu srok za ogon. No bo czegóż tu nie ma! Mieszać elementy przewodnika z reportażem, wywiadami, wtrętami o designie czy przepisami kulinarnymi? Niezły przepis na piękną katastrofę! A później zacząłem wczytywać się w treść, aż w końcu uznałem, że w tym szaleństwie jednak jest metoda.
Jednak pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy po otworzeniu Tokyo Lifestyle Book, brzmiała: ależ ta książka ślicznie wygląda! Tak przemyślanej pod względem designu pozycji dawno już nie widziałem. Układ zdjęć, rysunki, typografia – wszystko to stanowi integralną częścią dzieła Janiec. Jest to naprawdę miła odmiana po tylu książkach podróżniczych z niechlujną szatą graficzną i byle jak wrzuconymi fotami. Brawo!
Choć to miszmasz kilku gatunków, jego wewnętrzna struktura jest jak najbardziej uporządkowana, a opis każdej dzielnicy prowadzony jest zawsze w ten sam sposób: najpierw więc autorka prezentuje mapkę i opis miejsc, które warto odwiedzić. Później płynnie przechodzi do historii i charakterystyki danego terenu, wyposażając czytelnika w swoisty niezbędnik, czyli zestaw przydatnych rad. Całość wieńczy wywiad z jednym z mieszkańców dzielnicy, a także sekcja Do It Yourself z przepisami kulinarnymi czy… instrukcją robienia selfie. A wszystko to napisane prosto i bez zbędnego lania wody. Ot, Tokio w pigułce.
Zarzuty, jakie można postawić Tokyo Lifestyle Book są łatwe do przewidzenia i częściowo już o nich wspomniałem; chodzi oczywiście o bardzo ogólny charakter książki. Ot, Janiec dostarczyła czytelnikom coś na kształt „Tokio dla żółtodziobów”. Celem autorki nie jest więc pogłębianie wiedzy znawców i ktoś, kto wcześniej choćby liznął wiedzy o tym fascynującym mieście czy kulturze japońskiej, nie ma tu czego szukać.
Dla kogo więc skierowana jest ta książka? Na pewno dla laików – Aleksandrze Janiec udało się bowiem w przystępnej formie przekazać wiele ciekawych, różnorodnych informacji na temat stolicy Japonii. Ja jednak dostrzegam jeszcze jeden powód, by sięgnąć po Tokyo Lifestyle Book: no bo niby kiedy kupujemy zwykły przewodnik? Oczywiście wtedy, gdy mamy już kupione bilety lotnicze lub jesteśmy chociaż pewni, gdzie chcemy polecieć. Tymczasem Janiec chce nas zachęcić do samodzielnego sprawdzenia, jak to z tą Japonią jest naprawdę. Przekonuje przy tym: to nie takie trudne, a jeśli mimo to boisz się skoku na egzotyczne wody, ja podam Ci pomocną dłoń.

