Powieść „Święta patronka kłamców” jest debiutem znanej i wielokrotnie nagradzanej amerykańskiej pisarki Ann Patchett. Polski czytelnik może kojarzyć autorkę przede wszystkim z wydanych wcześniej powieści, takich jak „Dom Holendrów” czy „Dziedzictwo”. Już w swoim debiucie Patchett udowodniła, że potrafi tworzyć wielowymiarowych bohaterów i opowiadać historie, które nie dostarczają prostych odpowiedzi.
Akcja rozgrywa się w prowadzonym przez zakonnice ośrodku dla kobiet w ciąży. Miejsce to staje się schronieniem dla Rose Clinton, młodej kobiety, która niespodziewanie porzuca swoje dotychczasowe życie i męża, bezgranicznie ją kochającego, gdy dowiaduje się, że jest w ciąży. Jej decyzja od początku budzi zdziwienie, a u wielu czytelników zapewne wywoła również niezrozumienie.
Początkowo wydaje się, że Rose odnajduje namiastkę szczęścia i stabilizacji w nowym miejscu. W ośrodku poznaje dużo starszego od siebie Sona, pracującego tam od wielu lat. Decyduje również, że dziecko, które urodzi, zatrzyma i nie odda go do adopcji. Wraz z Sonem zakłada rodzinę, jednak jej nowe życie od początku opiera się na kłamstwie. W takiej atmosferze dorasta również jej córka, Cecilia.
Ann Patchett stworzyła bohaterkę, którą trudno polubić, a jeszcze trudniej zrozumieć. To postać niejednoznaczna, tajemnicza, ale też irytująca. Decyzje, które podejmuje, wydają się egoistyczne, a sposób, w jaki traktuje bliskich, może budzić sprzeciw. Podczas lektury w głowie co chwilę pojawiają się pytania: przed czym Rose tak naprawdę ucieka? Czego się boi? Czego oczekuje od życia i dlaczego nie potrafi nigdzie odnaleźć szczęścia?
To powieść, która stawia wiele pytań, ale nie udziela praktycznie żadnych odpowiedzi. Ann Patchett nie ocenia swoich bohaterów i nie próbuje usprawiedliwiać ich wyborów, pozostawiając miejsce na własną interpretację czytelnika. Powieść zmusza do zastanowienia się, czy przed samym sobą rzeczywiście można uciec.
