Urszula Kusz-Neumann jest autorką, którą obserwuję od czasu jej literackiego debiutu. Każda kolejna powieść utwierdza mnie w przekonaniu, że jest ona rosnącą w siłę zawodniczką na polskim rynku literackim. Potrafi tworzyć mroczne i zagadkowe fabuły oraz bohaterów, którzy uwikłani są w bardzo trudne relacje. A we wszystkim tym pozostaje nadzwyczaj przekonująca. Oto przed nami nowa powieść autorki – „Strzępki sumień”. Czy i tym razem Kusz-Neumann udało się mnie oczarować?
Marta Skonieczko jest światowej sławy badaczką jaskiń. Na swoim koncie ma wiele wypraw, zarówno w głąb polskich, jak i światowych jaskiń. Wraz z mężem i grupą sprawdzonych przyjaciół, przez szereg lat zdobywała coraz to nowe naukowe trofea. Wszystko zmieniło się, gdy w wypadku podczas eksplorowania jednej z jaskiń, zginął mąż Marty. Od tamtej pory kobieta przeżywa załamanie nerwowe. Jej świat ogranicza się do czterech ścian domu. Marta utraciła sens i pasję, które towarzyszyły jej przez całe życie. Pewnego dnia niespodziewanie odwiedza ją jeden z przyjaciół speleologów. To, co ma do zakomunikowania sprawia, że świat Marty wywraca się do góry nogami… Czy jej przyjaciele i nieżyjący małżonek uczestniczyli w mrocznym, morderczym procederze? Czy pod powierzchnią ziemi giną niewinni ludzie?
„Strzępki sumień” są powieścią, która wygrywa już samym pomysłem fabularnym. Urszula Kusz-Neumann bohaterami swojej książki uczyniła grotołazów i osadziła akcję w wyjątkowo mało znanym środowisku. To bardzo ciekawy i jednocześnie odważny zabieg fabularny. Jako czytelnicy otrzymujemy niepowtarzalną możliwość zejścia pod ziemię, poznania kulisów pracy naukowców badających jaskinie i zetknięcia się z ich problemami. Autorka solidnie odrobiła lekcje. „Strzępki sumień” od pierwszych stron osaczają nas aurą tajemniczości. Udajemy się tam, gdzie nie każdy może dotrzeć – do wnętrza gór, głęboko pod ziemię. Tam, gdzie jest ciemno, zimno i wilgotno. Przemierzamy niezmierzone korytarze pogrążone w mroku. Tu każdy ruch ma znaczenie. Każdy krok odmierza czas na linii życia. Wyjątkowo dobrze pisarce udaje się oddać ten niepokojący i nieco przerażający klimat. W kategorii kryminału „Strzępki sumień” perfekcyjnie wkomponowują się w konwencję narastającego poczucia osaczenia i groźby nadchodzącego zła. Powieść ta jest także sprawnie napisanym dramatem. Opowieścią o ludziach, ich decyzjach i błędach, które rzutują na całe życie. Widocznym jest, że Kusz-Neumann bardzo dobrze przemyślała tę historię. Przygotowała się do niej z wyraźnym zapałem i zaangażowaniem. Czujemy ten mrok, to zimno, ten strach. Bardzo dobrze nakreślone portrety postaci, autentyzm, który miejscami wręcz poraża.
Co stanie się, gdy wszystko to, w co wierzysz, zniknie w ciągu jednej chwili? Jeżeli ludzie, którym ufasz i których znasz od lat, okażą się kimś zupełnie innym? Co zrobisz, kiedy okaże się, że wszystko wokół ciebie jest kłamstwem? Marta Skonieczko przeżyła tragedię. Żałoba po mężu nie pozwala jej normalnie funkcjonować. Okazuje się jednak, że los postanowi doświadczyć ją jeszcze okrutniej. Grupa przyjaciół, zapaleńców, eksploratorów, którzy przez lata wspólnie odbyli dziesiątki wypraw, ludzie, na których zawsze mogła liczyć – to właśnie oni zawiodą ją najbardziej.
„Strzępki sumień” porażają. To powieść tak bardzo mroczna i pełna napięcia, że nie da się przejść obok niej obojętnie. Urszula Kusz-Neumann buduje klimat nasączony grozą. I groza ta, w jej wydaniu, ma kilka twarzy. Z jednej strony jest to opowieść o stracie. O radzeniu sobie z czymś, co niszczy i trawi od wewnątrz. O dojmującym poczuciu osamotnienia i utraty wszystkiego tego, co było ważne. Z drugiej zaś strony to groza w czystej postaci, bowiem w podziemiach czai się coś, co wykracza poza wszelkie zrozumienie... Coś, co wzbudza lęk, ale i sprzeciw. Autorka ukazuje jak łatwo jest wejść na drogę ku przepaści zatracając swoje człowieczeństwo. Jak stać się katem. Wyjątkowo wstrząsająca historia, która wzbudzi w czytelnikach rozmaite emocje. Od strachu po gniew.
Urszula Kusz-Neumann w swojej trzeciej już powieści udowadnia, że nie ma dla niej tematów zbyt złożonych lub trudnych. W swoich powieściach opiera się na tym, co jest dla nas bliskie. Ukazuje relacje międzyludzkie tak, że możemy je sobie łatwo przybliżyć. Bohaterami jej książek są normalni, przeciętni ludzie. Ludzie, których życie przeciął wypadek lub wydarzenie, które obudziło w nich inną stronę osobowości. Wartą uwagi personą jest także policjant nadzorujący śledztwo w sprawie tajemniczych wypadków w środowisku speleologów – niejaki Słaby. Jego relacja z ojcem i jego nową towarzyszką życia jest opisana w bardzo ciekawy sposób. I dużo daje nam do myślenia. Tym, co nieco uwiera, jest spora liczba grotołazów, którzy chwilami zlewają się ze sobą. Wydają się nieco nijacy i bardzo do siebie podobni. Dobrze skonstruowana intryga, mnóstwo sekretów i zwodniczych tropów, bardzo szybkie tempo akcji całkowicie rekompensują te drobne niedociągnięcia. Bardzo dobry thriller, który naprawdę pozwala czytelnikowi zagłębić się w poruszanej tematyce i rozbudzić jego ciekawość.
Czekałam na nową książkę autorki, a to, co otrzymałam, dało mi dużo czytelniczej satysfakcji. Lubię takie książki, taki styl i taką twórczą odwagę. Bardzo intrygująca powieść, która ma zadziorny urok, aurę tajemnicy i porusza problematykę, która każe nam zastanowić się nad tym, jak daleko posunąć może się człowiek. Bardzo polecam wszystkim tym, którzy lubią niestereotypowe kryminały. Ostrzegam jednak, że ciemność, która czai się w tej historii, osaczy was i chwyci w szpony. Świetna powieść utalentowanej młodej pisarki, która niejeden jeszcze raz zaskoczy wszystkich.

