Są autorzy, którzy prowadzą fabułę swoich serii w taki sposób, że niezależnie, po jaki tom sięgniemy, możemy czytać daną część bez znajomości poprzednich i następnych. Takim pisarzem jest Alek Rogoziński i jego cykl "Róża Krull na tropie", do której wróciłam po latach, przeczytawszy "Śpij kochany, śpij".
Róża, Pepe oraz Miłka wybierają się do popularnego SPA, aby spędzić miło czas i się odprężyć. W tym samym czasie do tego popularnego wśród celebrytów ośrodka przyjeżdża dwóch znanych piłkarzy, razem z partnerkami, a jeden z nich…nawet z kochanką. Pojawia się również ich były trener, którego w przeszłości pogrążyli. Kiedy Róża znajduje w saunie zwłoki popularnego gracza, rozpoczyna swoje kolejne amatorskie śledztwo, aby znaleźć mordercę. Czy winna jest żona, czy kochanka? A może powrócił morderca, który przed laty grasował w tej okolicy i wysłał na tamten świat aż pięć osób? Róża chce poznać prawdę, ale nie wie, że sama może narazić się zabójcy…
Bardzo dawno temu poznałam Różę jako bohaterkę komedii kryminalnych Alka Rogozińskiego, którego historie i styl lubię. Róża jest specyficzna; jedni mogą ją kochać, a inni nienawidzić. Jest w swoim charakterze zdecydowanie barwna i nietuzinkowa, czym do załamania potrafi doprowadzić Pepe oraz komisarza Darskiego. Jak na autorkę kryminałów posiada namiastkę dedukcji – zmysł to jednak za dużo powiedziane – z którą nie tylko tworzy bestsellerowe powieści, ale i rozwiązuje sprawy, ponieważ nieważne, gdzie się pojawi, tam nagle ktoś musi kopnąć w kalendarz w podejrzanych okolicznościach.
Same zbrodnie, które wymyśla Alek Rogoziński, są trochę jak czekoladowe jajko z niespodzianką w środku. Początek jest niezły, środek się rozkręca, ale jak docieramy do rozwiązania sprawy, to albo jesteśmy usatysfakcjonowani, albo rozczarowani. W przypadku "Śpij kochany, śpij" jest to jednak ten drugi wariant. Szczerze, naprawdę nie rozumiem zakończenia tej części, a przeczytałam je dla pewności dwa razy. I to niestety pojawia się u autora często, że zakończenia nie trafiają w mój gust. Mimo to przez prawie całą książkę bawiłam się naprawdę dobrze.
"Śpij kochany, śpij" zachęciło mnie, by wrócić jeszcze raz do pióra Alka Rogozińskiego. Może niekoniecznie do Róży, ale też do innych książek, które autor napisał w ostatnim czasie.
