Po znanych mi książkach Pawła Jasienicy, dotyczących Polski Piastów czy Jagiellonów, miałam i wobec tej książki ogromne wymagania. Nie zraziły mnie pewne negatywne komentarze i opinie. I to co mogę rzec na początek: to nie jest książka dla każdego. Pomimo iż lubię styl Jasienicy, to nie jest autor którego pokocha każdy czytelnik. Ja go polubiłam za specyficzny język, który pomimo stylu naukowego przypominał bajkę, przepiękną opowieść o tym co było.
"Słowiański rodowód" to tytuł, który musiałam przeczytać, ponieważ w ostatnim czasie bardzo zainteresowałam się tą tematyką. Ta pozycja jednak różni się od poprzednich, ponieważ nie jest stricte historyczną monografią, a raczej reportażem literackim. Autor zabiera swojego czytelnika w podróż po najważniejszych słowiańskich osadach odkrytych przez archeologów. I to właśnie badania archeologiczne stały się kanwą do tworzenia historii. Patrząc przecież na niewielki skrawek ceramiki czy fragment grodu można zbudować całkiem ciekawą historię i takie właśnie tworzy Jasienica. Dlatego też obalam mit, że książka pisana na podstawie badań z lat 50 nie może być aktualna. W tej książce nie skupiamy się na historycznym przekazie, ale na historii, która ma wpłynąć na przyszłość. Na opowieści, która kształtuje naszą cywilizację.
Dodatkowo książka jest ładnie wydana. Twarda oprawa i okładka wkomponowująca się w poprzednie tytuły. Bardzo mi się podoba i pięknie wygląda na półce. Myślę, że zdecydowanie należy tę książkę polecać każdemu, ponieważ dziedzictwo kulturowe ma się jedno.

