Są pewne teatry, które darzę sporym sentymentem, nie tylko ze względu na to, jak duży wpływ miały na mnie ich spektakle i jak mocno ukształtowały moją wrażliwość, ale też ze względu na atmosferę samej instytucji, za którą w dużej mierze odpowiedzialny jest zespół aktorski. Jednym z takich miejsc i zespołów jest Narodowy Stary Teatr w Krakowie, w którym ta zróżnicowana pod względem doświadczeń i charakterów, a jednocześnie zgrana grupa ludzi dostarczała przez wiele lat sporo spektakli, które były pożywką dla mojej wtedy młodej, a dziś już trochę starszej głowy. Przyjemnie było ich obserwować i rosnąc razem z nimi.
Sporym frykasem w kontekście mojej teatralnej pasji okazała się książka „Rozmowy z Aktorami ze Starego Teatru” Eweliny Konopczyńskiej-Toty, która na prawie 600 stronach zebrała wywiady z wieloma rozpoznawalnymi twarzami krakowskiej sceny. Co jednak ważne, nie skupiła się na jednej konkretnej grupie wiekowej i zaserwowała nam mocno przekrojową podróż przez historie osób z różnym bagażem doświadczeń scenicznych – od aktorów ze stażem pięcioletnim, po ludzi którzy mieli okazję współpracować z reżyserskimi legendami, takimi jak Swiniarski czy Wajda. Konopczyńska-Tota prowadzi rozmowy z ogromnym taktem, nie narzucając się i pomimo sprawowania delikatnej kontroli nad przebiegiem wywiadu, pozwala aktorom płynąć w swoich opowieściach w te rejony, których ewidentnie potrzebują – pytania kierowane do każdego są dość podobne, ale w momentach, gdy ktoś zbacza z obranego przez autorkę kursu, nie doświadczamy mocnego korygowania. Dzięki temu rozmowy czyta się z niegasnącą przyjemnością, bo nie ma się wrażenia, że bierze się udział w oskryptowanej scence w grze komputerowej, tylko można poczuć się jak słuchacz rozmowy na żywo.
Książka jest o tyle ciekawa, że pomimo obaw o nadmierną wsobność, okazuje się nie tylko opowieścią o teatrze i aktorstwie jako pracy czy pasji, ale rozciąga się znacznie szerzej i tworzy przekrojowy obraz Polski z okresu PRL-u, przemiany ustrojowej, wymagających lat 2000, sięgając aż po współczesność i ogniskując w swojej ostrej soczewce to, jak bardzo jesteśmy teraz podzieleni, a polityka niezmiennie ma wpływ na sztukę. Poza tą społeczną panoramą jest nam dane obcować z opowieściami bardziej intymnymi i skupiającymi się na samym aktorskim rzemiośle i tym jak różne podejście do niego mają rozmówcy – nie ma jednej jasnej definicji, czym jest aktorstwo i jak ono rezonuje w ludziach. Ciekawą perspektywę ustawia rozmowa z Małgorzatą Zawadzką na temat tego, jak wygląda małżeństwo aktorów, którzy pracują razem w jednej instytucji, często razem grają i jak ważne staje się nieprzenoszenie prywatnego życia do pracy i odwrotnie. Z tej konkretnej rozmowy wyłonił się obraz Zawadzkiej zupełnie innej, niż sobie wyobrażałem po jej scenicznych wcieleniach. Było to dla mnie ciekawe odkrycie, bo niby wie się, że aktor i postać to dwie zupełnie rozdzielne sprawy, a jednak nadal byłem w szoku jak osobowość aktorki może mocno różnić się od jej scenicznej dynamiki.
Niezwykle dotknęła mnie rozmowa z Magdaleną Grąziowską, w wypowiedziach której pobrzmiewają echa braku pewności siebie, kompleksów (jeśli najdoskonalsza istota, Pani Grąziowska, ma kompleksy, to my jako zwykli śmiertelnicy jesteśmy skazani na porażkę, serio), niesprawiedliwości związanej ze zmianami dyrekcji i kwestią bycia zaszufladkowanym. Jednocześnie znalazło się tam też miejsce na ogrom ciepła, którym emanuje jej osobowość. Podobnie poruszający i piękny był otwierający całą książkę wywiad z Juliuszem Chrząstowskim. Czytając o jego dzieciństwie, robiło mi się niezwykle ciepło na sercu, bo było w tym mnóstwo takiej przyjemnie swojskiej i znanej mi energii.
Wiele z tych wywiadów pozwoliło wreszcie poznać aktorów jako zwykłych ludzi – dali sobie przyzwolenie na pokazanie słabości i miękkiego podbrzusza, co realnie budzi szacunek. Jednocześnie w „Rozmowach z Aktorami ze Starego Teatru” padają też pytania dotyczące fuksówki czy przemocy w teatrze, dzięki czemu książka Konopczyńskiej-Toty wchodzi w ciekawą dyskusję z ostatnią głośną publikacją Igi Dzieciuchowicz „Teatr. Rodzina patologiczna”. Czytelnik poznaje także różne smaczki związane ze spektaklami Starego czy metody pracy nad rolą, co jest niezwykle interesujące, bo nie ma tutaj uniwersalnego sposobu i każdy aktor prezentuje indywidualne podejście do tematu. Warto również nadmienić, że autorka zadaje pytania nie tylko o teatr, ale też o kino i telewizję, co podkreśla wielowymiarowość aktorskiej profesji, bo każde z tych mediów wymaga od aktora czegoś innego.
Wszystko to sprawiło, że dostaliśmy publikację, która daje nam możliwość poznania nie tylko aktorów i ich pracy, ale też społeczno-politycznego tła życia teatralnego w Polsce czy kondycji systemu szkolnictwa artystycznego w naszym kraju, pozwalając przyjrzeć się tym zagadnieniom z różnych perspektyw nasyconych odmiennymi doświadczeniami. I chociaż autorce zdarza się czasem zadać pytanie kalibru pytania o wplatanie koralików we włosy skierowanego do Igi Światek w pamiętnym wywiadzie, to wybaczam z czystym sumieniem, bo książka wciąga bez reszty i pozostawia czytelnika wręcz z niedosytem. Postuluję o tom drugi, bo chciałbym więcej.
