Parafrazując Zbigniewa Wodeckiego, lubię wracać do historii, które czytałam i które zajmują szczególne miejsce w moim literackim sercu. Kiedy pojawiła się zapowiedź osobnej historii o Tess i Ryanie z uniwersum Jacksonville Rays, autorstwa Emily Rath, wiedziałam, że nie mogę sobie tego odpuścić.
Tess Owen to najlepsza przyjaciółka Rachel Price, żony Jake’a, Caleba i Ilmariego, których poznaliśmy we wcześniejszych tomach "Pucking around". Jest najlepsza w uciekaniu od problemów – a tym aktualnie jest jej wkrótce były mąż, który chce zrujnować jej życie i karierę. Nie widząc innego wyjścia, Tess dołącza do Rachel i postanawia zaangażować się w fundację poświęconą ratowaniu żółwi, którą wspiera Ilmari. W oko Tess już wcześniej wpadł zawodnik Jackonville Rays, Ryan Langley, młodszy od niej o dziesięć lat, rozbrajający i diabelnie przystojny, który również czuje do niej pociąg. Tess ma sześć tygodni, by rozkręcić fundację i zawalczyć o swoją wolność, a jednocześnie stara się oprzeć urokowi Ryana.
Ryan Langley to natomiast słodki chłopak o złotym sercu, który wie, że bez hokeja nie utrzyma siebie i swojej rodziny. Bardzo polubiłam go za jego szczerość, zaangażowanie w relację z Tess i oddanie drużynie. Pomimo swojego wieku jest naprawdę dojrzałą postacią wykreowaną przez autorkę.
Jest to trochę bardziej dojrzała powieść Emily Rath w przeciwieństwie do wcześniejszych części z tego uniwersum. Mamy tutaj motyw toksycznego męża, gaslightingu, przemocy, zdrad, braku wsparcia w rodzinie, o czym autorka ostrzega jeszcze przed pierwszym rozdziałem, aby osoby wrażliwe miały tego świadomość. Tess ma swoje lęki i obawy, nieustannie ucieka przed problemami i nie chce nikogo zranić. Jej historia jest zdecydowanie bardziej poważna, ale nie traci ona na swojej jakości. Może nie śmiałam się tyle, co na "Pucking around", ale też nie żenowałam się tak często. Miała oczywiście swoje momenty cringe’u, ale czytało się ją naprawdę przyjemnie. Plus, że tym razem nie została podzielona na dwie części, bo chyba bym nie dała rady wytrzymać w oczekiwaniu na ciąg dalszy.
Podobnie jak w "Pucking around", ta historia jest naszpikowana scenami erotycznymi i to naprawdę różnej maści. Jeśli ktoś stwierdziłby, że tym razem będzie nuda, bo mamy do czynienia z klasycznym związkiem damsko-męskim, a nie poliamorią i czworokątem, to by się grubo pomylił. Naprawdę momentami chciało się odwrócić wzrok, gdy robiło się gorąco i tylko modliłam się, żeby ktoś nazbyt ciekawski w komunikacji nie czytał mi książki przez ramię. Mógłby się naprawdę zszokować. Tak czy siak, seks jest nadal napisany naprawdę okej, momentami łapała mnie lekka nuta zażenowania, ale do przeżycia.
Historia Tess i Ryana bardzo mi się podobała, i aż nabrałam ochoty na reread tomów o Rachel i jej mężach. Mam nadzieję, że Emily Rath napisze jeszcze parę książek z tego uniwersum, równie pikantnych i zabawnych jak poprzednie.
