Muszę przyznać, że jestem ogromna fanką Bridgertonów, jednak tych serialowych. Nigdy bowiem nie było mi dane przeczytać pierwowzoru literackiego. Tym razem sięgnęłam jednak po tom 3, tuż przed obejrzeniem nowego sezonu. I przepadłam. Serial odłożyłam, a zaczęłam czytać wcześniejsze części, żeby nic nie umknęło mi przed sięgnięcie po koleje tomy. Książkę przeczytałam w dwa wieczory i tylko dlatego, że wygrał rozsądek. Pewnie, gdyby był to weekend, to zarwałabym dla tej książki noc.
Tom trzeci opowiada historię drugiego syna – Benedicta, który na balu maskowym spotyka niezwykłą piękność. Niestety, jak to bywa w baśniach, o północy kobieta znika zostawiając rękawiczkę. Wybranką okazuje się pokojówka Sophie Beckett, której losy rodzinne są bardzo trudne. Kiedy Benedict znów spotyka dziewczynę, już jako służącą, zakochuje się w niej. Jednak to nie są czasy wolności wyborów ukochanego, dlatego proponuje dziewczynie zostanie jego kochanką (!). Sophie, twardo stąpająca po ziemi, opiera się i odrzuca propozycję "dżentelmena". Czy wytrwa w swoim postanowieniu? Czy jednak uczucie będzie silniejsze niż własne zasady moralne? A może Benedict stawi czoło elicie i sam się z niej wykluczy poślubiając Sophie?
Książka bardzo mnie wciągnęła i dosłownie przeczytałam ją jednym tchem. Oczywiście też irytowało mnie proszenie Benedicta o to, by Sophie została jego kochanką, jednak rozumiem realia epoki. Bardzo, ale to bardzo polubiłam postać pokojówki. Nie jest to dama z wyższych sfer, jak wszystkie panny Bridgerton, a dziewczyna twardo stąpająca po ziemi. Ma swoje zasady i stara się nimi kierować, nawet wtedy, gdy jest to dla niej trudne. Zdecydowanie to najmocniejsza postać tej części, dla której warto przeczytać chociaż tę jedną książkę.

