Grzegorz Wielgus dał się poznać jako autor bardzo wszechstronny. Ani kryminał, ani fantastyka nie są mu straszne. W obu gatunkach radzi sobie wyśmienicie. W swojej najnowszej powieści ponownie zaskakuje czytelników. Tym razem postanowił skonfrontować się z jedną z najgłośniejszych i najbardziej wstrząsających spraw w dziejach polskiej kryminalistyki. Zbrodnia znana jako „sprawa Połaniecka” do dziś wzbudza liczne kontrowersje.
Wigilia, 1976 rok. Mieszkańcy wsi Poręba licznie biorą udział w pasterce. Po uroczystej mszy wszyscy udają się do autokaru. Wkrótce zobaczą coś, co na zawsze odmieni ich życie... W drodze do rodzinnej wsi napotykają drugi z autokarów, który wiózł ich do kościoła. Stojący na poboczu pojazd, liczne ślady krwi i troje martwych, młodych ludzi – nie taki widok spodziewali się ujrzeć mieszkańcy wioski wracając do domu. Wszyscy oni zgodni są co do jednego – to, co zdarzyło się w Porębie, w Porębie musi pozostać. Gdy kilka miesięcy po tragicznych wydarzeniach do wsi przyjeżdża śledczy z Krakowa, a niebawem dochodzi do ekshumacji ciał ofiar wypadku, wszyscy wiedzą już, że to, co nigdy nie miało wyjść na jaw, musi zostać ukryte za wszelką cenę... Związani świętą przysięgą milczenia, gotowi są strzec swoich tajemnic aż po grób. Czy możliwym jest, że na oczach kilkudziesięciu świadków doszło do brutalnego mordu? Czy milicji uda się skruszyć mur milczenia?
Wydarzenia, do których doszło w 1976 roku do dziś wywołują szereg dyskusji. Zbrodnia tak potworna, tak szalona, tak perfidna, że nawet po pięćdziesięciu latach trudno jest pojąć zarówno jej motywy jak i całą nawarstwioną wokół niej legendę. Historia nie zna chyba drugiego podobnego przypadku. Niemalże trzydziestu świadków potrójnego morderstwa. Trzydziestu! I żaden z nich nie zeznał prawdy przed organami ścigania. Zwyczajni ludzie wiodący dość pospolite życie. Większość z nich rzadko kiedy opuszczała rodzinną wieś. Wszyscy mieli rodziny i regularnie uczęszczali do kościoła. Sprawiali wrażenie ludzi cichych i bogobojnych. Takich, którzy w pokorze wiodą swój żywot i uczciwie zarabiają na chleb. Trzydziestu ludzi, którym strach nie pozwolił powiedzieć prawdy. Historia zbrodni połanieckiej to przerażająca, ale jednocześnie także fascynująca, opowieść o zmowie milczenia. Tak potężnej, że jej echa rezonują do dziś...
Jeden człowiek, który swoimi wpływami i wielką zdolnością manipulacji był w stanie zastraszyć i wykorzystać kilkudziesięciu mieszkańców wsi. Coś, co wydaje się nieprawdopodobne, wydarzyło się naprawdę. Paraliżujący strach, niemożność wystąpienia poza szereg i lęk przed wykluczeniem – mieszkańcy Poręby nie zaprzedali duszy diabłu – sprzedali ją sąsiadowi. Zbrodnia wyjątkowo poruszająca także ze względu na towarzyszący jej szereg nietypowych okoliczności. Jak doszło do tego, że członkom jednej rodziny udało się skutecznie zastraszyć całą wieś? Jaka motywacja przyświecać może ludziom, którzy są w stanie kłamać, mataczyć i zacierać ślady, by chronić morderców?
Grzegorz Wielgus podjął się trudnego zadania zmierzenia się ze sprawą, wokół której narosła mityczna wręcz otoczka. Bardzo podoba mi się fabularyzowana forma opowiedzenia tej historii. Wielgus ma dobry warsztat, a do tego jest autorem o dużej wyobraźni. Pisze bardzo dobrze, potrafi kreować przekonujących bohaterów i rewelacyjnie nakreślać tło. Z dużym pietyzmem odmalował gnuśne czasy PRL-u. „Połaniecką” czytamy z poczuciem dojmującego niepokoju. Wielgus nie bazuje na chwytliwych motywach. Nie zależy mu na tym, by szokować brutalnością. Z szacunkiem dla ofiar zbrodni kreśli fikcyjną opowieść opartą na prawdziwych zdarzeniach. Nie sposób nie dostrzec tego, jak solidnie pisarz przygotował się do opowiedzenia tej wstrząsającej historii. Masa materiałów archiwalnych i dokumentów zaowocowała realistycznie opowiedzianą fabułą. Grzegorz Wielgus pisze bardzo przyjemnie dla odbiorcy. Sprawnie miesza rzeczywistość z fikcją, opowiada w sposób żywy i frapujący. Bardzo podoba mi się ta powieść. Pozwala na spojrzenie na sprawę Połaniecką rzeczowo, obiektywnie, ale i świeżo. Na szczególną pochwałę zasługuje pełen empatii i szacunku stosunek do przedstawienia historii ofiar tej paskudnej zbrodni.
Kryminalna opowieść, która poraża. Morderstwo, strach i zaszczucie. Zbrodnia, która miała wielu ojców. Milczenie, które gloryfikowało morderców. Grzegorz Wielgus z pietyzmem badacza, odwagą podróżnika i uczciwością kronikarza, opowiada o tych szokujących zdarzeniach. Świetnie napisana powieść, która jest swoistą kwintesencją tej ponurej historii. Mimo upływu półwiecza od tamtych wydarzeń ich echo nie cichnie. To sprawa, która niezmiennie wywołuje szok, zawstydzenie i obrzydzenie. Opowieść o kruchości życia, niesprawiedliwości i pełnym złożonych zależności ubezwłasnowolnieniu mentalnym. Historia, która nawet po latach ma wielką siłę oddziaływania. Grzegorz Wielgus zmienił dane osobowe głównych postaci tego ponurego dramatu, wprowadził do swojej opowieści bardzo interesującego bohatera i sprawnie splótł rzeczywistość z fikcją. Powieść, która robi duże wrażenie, przerażające w chwilach, gdy przypominamy sobie, że wszystkie te wydarzenia miały miejsce naprawdę. Nie jest rzeczą prostą w sposób fabularyzowany pisać o autentycznych zbrodniach. Łatwo jest stracić punkt odniesienia. Opowieść przybrać może nieoczekiwane kierunki, a emocje opowiadającego sprowadzić mogą ją na sensacyjne tory. Grzegorz Wielgus z klasą uniknął tego typu pułapek.
Ciemną, zimową nocą, gdzieś w wyludnionej okolicy jedni ludzie odebrali innym to, co najcenniejsze – życie. Ludzie, którzy nie czuli respektu przed prawem. Ani ludzkim, ani boskim. Ciemną nocą, tam, gdzie zasypia nadzieja, inni ludzie udawali, że niczego nie widzą. Jak doszło do tego, że kilkadziesiąt osób zapętliło się w wielkie kłamstwo, odrzuciło swoje człowieczeństwo, położyło na szali godność i moralność? Narastająca spirala nacisków, zastraszania i zapętlającej się przemocy. Coś, co może wydawać się wymysłem hollywoodzkiego reżysera wydarzyło się naprawdę. W Polsce, w 1976 roku, w małej, niepozornej wsi. Tam, gdzie ludzi nie opętał szatan, lecz drugi człowiek. Opowieść o władzy, manipulacji i przerażającym efekcie domina. Mocna historia.
