Niektórych książek nie da się przeczytać na raz. Pewne historie wymagają zatrzymań. "Pod wodą" Tary Menon była dla mnie jedną z takich powieści.
Życie Marrisy poprzecinane jest stratami, a ta, która przychodzi z falą tsunami, wciąga ją w wir traumy. Równolegle prowadzona narracja, z jednej strony nieuchronnie prowadząca do tragedii, a z drugiej pokazująca drogę ku uzdrowieniu niepokoi i jednocześnie daje nadzieję. Opowieść jest miareczkowana tak, jak i powinna dziać się terapia traumowej odpowiedzi na zbyt trudne doświadczenie. Podążamy za bohaterką w podwodne tonie – czasami zanurzając się w ich rajskim spokoju, a czasem przeżywając jej walkę o życie. Przyjaźń, żałoba, rozpacz, odrętwienie, samotność, tęsknota, żal i bunt – to wszystko, czego doświadcza Marrisa, przelewa się przez odwracane kartki i co chwila musiałam wychylać głowę spod tej wody, by zaczerpnąć tchu.
Jej próby ucieczki od przerażającego wewnętrznego pokawałkowania poprzez przypadkowy seks i swoiste dążenie, by dotknąć katastrofy raz jeszcze, są kroniką bólu. Bohaterka szuka sensu w książkach, odnajdując metafory straty i smutku – tajemnicy, ciężaru, odebrania oddechu – o których mówi, iż część tych słów wydawała mi się nietrafiona, jakby oni wszyscy nie mieli pojęcia, o czym piszą, ale część sprawiała wrażenie, jakbym napisała je sama.
Flashbacki z tsunami powracają, tak jak ludzie wrócili na plażę – cmentarzysko już następnego dnia. (...) Jakaś kobieta na plaży powiedziała: "Nadal jest tak pięknie". Sprawiała wrażenie zdezorientowanej; rozumiałam to zagubienie. Niebo znowu było błękitne, słońce świeciło jasno. A ona chciała, żeby słońce i niebo wyraziły skruchę w imieniu oceanu. Ale ziemia, gruboskórnie obojętna, nie chciała rozpaczać razem z nami. Choć wiem, że nauka mówi, iż dla człowieka trauma na skutek działania innego człowieka jest trudniejsza niż ze strony naturalnych katastrof, jednak gdy przyroda, w której szukam ukojenia, staje się niebezpieczną przestrzenią, odczuwam grozę. Tracę grunt pod nogami, jak ci, których porwała fala. Na szczęście "Pod wodą" tam się nie kończy. Warto zobaczyć, gdzie.
