Kiedy omawiam na lekcji z dzieciakami "Hobbita" to zawsze zaznaczam, że Tolkien jest niesamowitym pisarzem, który stworzył fantastyczny świat – Krainę Śródziemia, do której warto wracać i sympatycy jego twórczości wciąż wracają. Jest mnóstwo historii, map, a nawet języków, co czyni Śródziemie tak wyjątkowym. Teraz w ręce fanów trafia ogromne tomiszcze (600 stron w większym formacie to już coś!). Od razu zaznaczam, że książka jest raczej dla osób, które wiedzą, o czym czytają, znają postacie i ogólny zarys miejsca i sytuacji. Nie polecam jej jako rozpoczęcia przygody z Tolkienem, ponieważ można nie zrozumieć wielu rzeczy.
Książka nie jest bowiem "klasyczną” opowieścią autora, a bardziej szkicami czy rozwinięciami dobrze znanych wątków, które można odnaleźć we wcześniejszych utworach. Są uzupełnieniem i dopełnieniem historii, które zapewne nie miały zostać wydane, a przynajmniej nie za życia autora. Teraz zaś to świetna okazja, żeby na nowo wgłębić się w historię Śródziemia i Numenoru i dowiedzieć się tego, czego autor wcześniej przed czytelnikiem nie ujawnił. W takim razie dlaczego zostały opublikowane? Wszystko za sprawą Christophera – syna Tolkiena, który zebrał opowiadania ojca i teraz możemy poznać dodatkowe informacje, których w książce nie znajdziemy.
Bardzo podobała mi się opowieść o upadku Numenoru, ale także rozwinięcie wątku podróży Thorina, co świetnie wykorzystuję na lekcjach. Opisy militarne są ogromnym majstersztykiem. Czytało mi się je świetnie, zresztą jak całą twórczość Tolkiena. Myślę, że jest to pozycja obowiązkowa dla fanów zarówno autora, jak i Śródziemia, ale także tych, którzy przynajmniej trochę orientują się w tematyce. Dla laików nie polecam, ponieważ mogą się zrazić do mistrza fantasy, gdyż jak zaznaczam nie jest to powieść, a opowiadania, które wzbogacają dotychczasowe historie.
Dodatkowym atutem książki są ilustracje i piękne wydanie. Jest to większy format i dość grube tomiszcze, jednak ryciny i treść rekompensują wszystko.
