Jeśli marzyliście kiedyś o połączeniu ,,Harrego Pottera”, ,,Gry o tron”, ,,Zmierzchu” i ,,Igrzysk Śmierci” to myślę, że ,,Na krwawych skrzydłach” wpisuje się w ten schemat doskonale. Jest to romans fantastyczny i roi się w nim od magicznych stworzeń. Zdecydowanym plusem jest to, że wartka akcja rozpoczyna się już od pierwszej strony i bardzo szybko można zdecydować, czy jest to książka dla nas, czy lepiej ją odłożyć.
Medra Pendragon to ostatnia jeźdźczyni smoków. Problem w tym, że stworzenia te wyginęły wiele lat temu. Co więcej, w niewyjaśniony sposób trafia do krainy, w której władzę mają wampiry. Dziewczyna trafia do Akademii Krwawych Skrzydeł i zostaje narzeczoną Blake Drakharrowa – przedstawiciela wampirzej elity. Obydwoje mają się ku sobie, jednak nie chcą tego przyznać i starają się ze sobą walczyć. Pewnego dnia Medra musi stawić się jednak na Igrzyskach Małżeństw i walczyć razem lub osobno z drugą wampirzą narzeczoną Blake. Nie pomaga też fakt, że chłopaka coraz bardziej ciągnie ku Medrze. Jak potoczy się ta relacja i czy dziewczyna znajdzie swoje miejsce w szkole dla wampirów?
Podobała mi się książka Briar Boleyn, ponieważ od razu wprowadziła bardzo dynamiczną akcję. Z początku nic nie było jasne, dopiero w ramach rozwoju fabuły, pewne zagadki zostawały rozwiązane. Należy też pamiętać, że jest to dopiero pierwsza część cyklu i nie wszystkie karty zostały odkryte. Niemniej jednak mroczny klimat i ostre napięcie między bohaterami bardzo mi odpowiadały. Nie mogę już się doczekać kolejnej części, Myślę, że Briar Boleyn jeszcze nas mocno zaskoczy.
Muszę też przyznać, że wydanie książki ,,Na krwawych skrzydłach” jest przepiękna. Barwione brzegi układają się w łuski czerwonego smoka, co nawiązuje do treści i bohaterki. Zdecydowanie lepiej czyta się pięknie wydane książki.
