Rzadko spotykam na swej czytelniczej drodze zbiór opowiadań, do którego właściwie nie mam zastrzeżeń. Tym bardziej zaskoczyła mnie "Kronika mojej ziemskiej wędrówki", bo nie dość, że każdy z tych tekstów okazał się bardzo przyjemny, to jeszcze zaczęłam polecać je innym.
Daniel Mason ma talent do tworzenia zróżnicowanych, ciekawych historii. Bawi się konwencją, językiem, historią. Osadza fabułę swoich opowiadań w różnych płaszczyznach czasowych, różnicuje narrację i styl. Dzięki wszystkim tym zabiegom każdy z tekstów czyta się tak samo dobrze, a kontynuując lekturę, czytając jeden po drugim, czytelnik nie nudzi się nawet przez chwilę. Masona interesuje człowiek. Każde z opowiadań skupia się na konkretnej historii, problemie lub incydencie z życia głównego bohatera. I to tu ujawnia się prawdziwy talent pisarza. Pisarza, który jest jednocześnie psychiatrą. Mason doskonale łączy te dwie dziedziny tworząc angażujące, ciekawe teksty. Bywa zabawnie, intrygująco lub przygnębiająco, ale zawsze ciekawie.
Choć to wyświechtany frazes, "Kronika mojej ziemskiej wędrówki" oferuje teksty dla każdego. Niezależnie od tego, czy chcemy przeczytać o dzielnej podróżniczce, jednym z Faraonów czy przypadkowym pięściarzu. Za każdym razem dostajemy ciekawą, dobrze skonstruowaną historię z wiarygodnymi bohaterami i sprawnie utrzymanym tempem. Bez zbędnych szczegółów, przesady czy medycznego żargonu.
Z premedytacją nie dzielę się większą ilością szczegółów na temat każdego z tych tekstów. Po pierwsze dlatego, że one naprawdę bronią się same i nie trzeba ich jakoś specjalnie reklamować. A poza tym dlatego, że nie chcę przyszłym czytelnikom tego zbioru odbierać przyjemności płynącej z lektury.
A więc – zabierajcie się za czytanie, moi drodzy. Warto.
