Możecie już rozniecać ogień pod literackim stosem, na którym na pewno wyląduję, ponieważ opowiadania Maggie Shipstead mnie w ogóle nie kupiły. I ja rozumiem, że te teksty były pisane na przestrzeni dziesięciu lat, ale jednak ktoś podjął decyzję, żeby znalazły się w jednym zbiorze, dlatego nie rozumiem, czemu ten fakt jest ciągle przywoływany. Całość jest bardzo nierówna, a testy ciekawe i intrygujące przeplatane są nudnymi i słabymi.
Polski zbiór zatytułowany został Kowbojskie tango, choć oryginał zaczerpnął tytuł od tekstu Znajoma z miejsca 10a. I tu kolejne moje zdziwienie, ponieważ ta druga historia jest o wiele ciekawsza od tekstu o kowbojach. Gdyby Znajoma z 10a otwierała zbiór, stanowiłoby to mocne i intrygujące rozpoczęcie. Jest to bowiem opowieść o kobiecie-celebrytce, która wyszła za mąż na poważanego i bardzo bogatego mężczyznę z branży, który przy okazji okazał się być głową sekty. Tymczasem Kowbojskie tango jest o starszym panu i młodej dziewczynie, on by chciał z nią być, ona z nim nie bardzo.
Jak pisałam wyżej, całość jest bardzo nierówna. Szkoda, że opowiadania nie są opatrzone datą powstania, bo wówczas czytelnik mógłby łatwiej zobaczyć i zrozumieć, jak styl Shipstead ewoluował i czemu te teksty się tak od siebie różnią. Bez tej informacji od zbioru można się dość łatwo odbić i go po prostu nie skończyć.
Najlepszym, według mnie, opowiadaniem jest tekst, który zajmuje drugie miejsce w zbiorze, zatytułowany Podziękowania. Wspaniała jest tu kreacja głównego bohatera, doskonałe granie tempem. Irytacja na to, co robi i jak zachowuje się główny bohater rośnie z każdą stroną, ale ma rosnąć. Jest to fenomenalny, zabawny i mądry tekst, który w idealny sposób odmalowuje postać książkowego (nomen omen), zakochanego w sobie (wybaczcie) dupka.
Naprawdę trudno jest mi zarekomendować ten zbiór, bo są w nim teksty wyśmienite, jak ten wspomniany wyżej, ale są też teksty przydługie, nudne, wręcz zbędne. I znowu – rozumiem, że powstawały na przestrzeni dekady, ale jeśli jeden z nich czytam z rosnącym zainteresowaniem a przez kolejny ledwo mogę przebrnąć, to coś jest chyba jednak nie tak.
