Na „Kobiety bez mężczyzn” składają się opowiadania o pięciu kobietach, pochodzących z różnych środowisk, a ich losy przecinają się i łączą na krótką chwilę w pięknym ogrodzie w Karadż. Miejsce to jest namiastką kobiecej utopii – miejscem, gdzie bohaterki znajdują schronienie, uciekając od męskiej dominacji i surowych reguł społecznych. Narracja jest oszczędna, momentami poetycka, przeplata się z ironią, która nie pozwala czytelnikowi na uproszczoną kategoryzację bohaterek. Autorka świadomie przewleka stereotypy na drugą stronę i każe przyjrzeć im się dokładniej, bo może nic nie jest tym, czym mogłoby się wydawać. Zwraca uwagę na hipokryzję, zarówno kobiet jak i mężczyzn, w realizowaniu tradycyjnych wzorców. Cnota bohaterek (oprócz Zarrinkohah będącej prostytutką) staje się symbolem opresji.
Ogród Karadż, do którego trafiają kobiety, który miał być rajem, staje się jedynie tymczasowym schronieniem, pewnego rodzaju zawieszeniem, w którym bohaterki trwają, zanim wyruszą dalej, każda w swoją stronę, by na powrót odnaleźć się w społeczeństwie, które uprzednio zanegowały i odrzucały. Parsipur sugeruje, że zamiast uciekać w utopię, kobiety powinny zakwestionować ograniczenia narzucone przez nieforemne ramy patriarchalnego społeczeństwa, stworzyć własny system pojęć i znaczeń, dzięki któremu będą w stanie ustanowić siebie na nowo, zgodnie ze swoimi indywidualnymi przekonaniami, potrzebami i aspiracjami.

