Za sukces wydawniczy w jakimś stopniu odpowiada czas pojawienia się książki na rynku i w przypadku najnowszej pozycji od Renaty Kuryłowicz, nie mógł to być lepszy termin. Okres Wszystkich Świętych i Zaduszek to naprawdę dobry czas na lekturę "Klątwy, duchy i zbrodnie". Renata Kuryłowicz wykazała się ogromną pracą, gromadząc wszystkie zgromadzone tu historie.
Przeczytamy o (prawdopodobnie) jedynym przypadku w historii amerykańskiego sądownictwa, gdy świadectwo ducha (!) doprowadziło do wszczęcia śledztwa i skazania mordercy. Albo o sprawie, w której FBI po raz pierwszy zastosowało techniki profilerskie. To historie zarówno seryjnych morderców jak i np. Matki Joanny od Aniołów. Niepokojące legendy o czynach i ludziach, zacierające granice między faktami a mitami, które mimo upływu lat, do dziś budzą grozę i fascynację. Nie mogło oczywiście zabraknąć historii, które stały się później kanwą filmów grozy. A z drugiej strony, opowieści o kręceniu horrorów, podczas których liczba zatrważających przypadków czy wypadków, jeży włos na głowie.
Aby rzetelnie podejść do podjętego tematu, Kuryłowicz nie zapomniała o bardzo popularnej mrocznej turystyce, domach "obciążonych psychicznie" czy stigmatized properties, łączących handel nieruchomościami z true crime. Ciekawość potrafi zaprowadzić ludzi w najdziwniejsze miejsca... I coś na koniec, najnowszy wytwór ludzkiej wyobraźni – creepypasty, mające wywołać strach, fikcyjne internetowe historie w formie krótkich miejskich legend.
Słowa uznania należą się autorce za niezwykłą wrażliwość i delikatność (sic!) w opisywaniu wybranych przez siebie historii. Mądrze podjęta tematyka, jakiej zbiór tutaj mamy, powinna nie urażać niczyjej wiary ani rozumu. I to się Renacie z Worka Kości, w pełni udało.
