Jak ozukiwano Hitlera? Terry Crowdy. Vesper 2013
Chcecie się dowiedzieć, jak oszukiwano Hitlera? Dobrze się składa, bo wydawnictwo Vesper właśnie wydało książkę o takim właśnie tytule. Terry Crowdy, współpracownik wydawnictwa Osprey i autor wydanej kilka lat temu w Polsce książki zatytułowanej „Historia szpiegostwa i agentury”, proponuje nam całościowe spojrzenie na udział podwójnych agentów w klęsce zadanej nazistom podczas II wojny światowej.
Pewna część osób może być lekko zawiedziona, gdyż bycie szpiegiem nie miało wiele wspólnego z akcjami znanymi z filmów o Bondzie czy Bournie. Książka opowiada powstawaniu, rozwoju i działalności sieci podwójnych agentów, o codziennej ciężkiej pracy ludzi działających na dwa fronty, którzy muszą podtrzymywać swoją (często fikcyjną) siatkę wywiadowczą oraz o współpracy tychże szpiegów z ich oficerami prowadzącymi.
Okazuje się, że już przed wojną brytyjski wywiad i kontrwywiad rozpracował prawie całkowicie siatkę niemieckich agentów w Wielkiej Brytanii. Pragmatyczni Anglicy uznali, że bardziej opłacało się przekabacić ich na stronę aliantów niż tak po prostu zabijać. Ci ze szpiegów, którzy cenili wierność Hitlerowi bardziej niż swe własne życie, trafiali do specjalnych obozów, gdzie spędzali czas w odosobnieniu. Niektórych z nich następnie tracono na szafocie, by pokazać narodowi, że wywiad pracuje w sposób prawidłowy i potrafi zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwo.
W trakcie działań wojennych Niemcy przysyłali kolejnych szpiegów, których Anglicy łapali i zmieniali w podwójnych agentów. Było to stosunkowo proste, gdyż większość ze zwerbowanych przez hitlerowców ludzi samemu zgłaszała się do okolicznego farmera, lub oddawała się dobrowolnie w ręce brytyjskiej policji. Możliwości sprawdzania działań podwójnych agentów były ograniczone, lecz brytyjscy dowódcy doszli do wniosku, że nawet nieudana akcja dezinformacyjna nie zaszkodzi, a może dać żołnierzom na froncie większą szansę na przeżycie.
Zaskakujące wydawać się może, że wśród osób prowadzących podwójnych agentów było wielu pisarzy, artystów i filmowców. By tworzyć fałszywe informacje i pozory działalności szpiegowskiej potrzebna była nieprzeciętna wyobraźnia i zdolności aktorskie. Wśród znanych nazwisk, które przewijają się na kartach książki jest brytyjski aktor, David Niven, czy też starszy brat Iana Fleminga (tego od Bonda) – Peter. Twórcy powieści szpiegowskich i kryminałów mieli szansę wykorzystać swoje pomysły i talenty w zaszczytnej służbie Jej Królewskiej Mości...
Po ewakuacji Dunkierki Brytyjczycy myśleli głównie o tym, jak odeprzeć wiszący w powietrzu atak wojsk hitlerowskich. W tym okresie dezinformowano wroga, przesyłając mu głównie dane o tym, że Brytyjczycy są silniejsi niż w rzeczywistości. Wraz z przystąpieniem do wojny Stanów Zjednoczonych rola podwójnych szpiegów wzrosła. Brytyjska ofensywa w Afryce mogłaby się nie udać bez działań dezinformacyjnych (takich jak makiety czołgów, specjalne pojazdy zostawiające ślady czołgowych gąsienic na piasku). Wielką rolę w zwycięstwie miało sianie fałszywych informacji także podczas ataku na Sycylię i Włochy oraz, oczywiście, podczas operacji Overlord i lądowania w Normandii.
Książka Crowdy’ego jest dobrze napisana, autor nie przynudza, dołączone zdjęcia pokazują nadmuchiwane i tekturowe pojazdy wojskowe. Ciekawa lektura dla każdego miłośnika II wojny światowej, jednak trzeba być koneserem podwójnej agentury, by się nią zachwycić i zachłysnąć przytaczanymi przez autora faktami.
Michał Surmacz
