Wydanie reportażu o konflikcie izraelsko-palestyńskim w tym okresie nie jest przypadkowe. Trzeba natomiast wiedzieć, że był on napisany już dwadzieścia lat temu i jego fragmenty wcześniej ukazywały się w latynoamerykańskiej prasie.
Mario Vargas Llosa spędził w Izraelu i Palestynie piętnaście dni (od 30 sierpnia do 15 września 2005 roku), podczas których przeprowadził liczne rozmowy zarówno z ludnością izraelską, jak i palestyńską. Mimo iż uważa się za przyjaciela Izraela, stara się patrzeć na sytuację obiektywnie.
Brutalny konflikt izraelsko-palestyński trwa od połowy XX wieku. Niestety, nawet dziś trudno mówić o jego zbliżającym się końcu. Ciągłe deklaracje o pokoju kończą się kolejnymi bombardowaniami i śmiercią niewinnych ludzi. Wielu polityków i media milczą i boją się powiedzieć wprost – Izrael dopuszcza się ludobójstwa na ludności palestyńskiej w Strefie Gazy.
„Izrael – Palestyna. Pokój czy święta wojna” to książka dla każdego. Dla każdego, kto chce zwiększyć swoją świadomość na temat tego ciągle trwającego konfliktu. Reportaż ten nie tylko przybliża politykę oraz historię Izraela i Palestyny. To przede wszystkim obraz ludzi, dla których rzeczywistością stała się ciągła wojna, strach i walka. Autor zapisuje rozmowy z osobami o różnych poglądach i wierzeniach – rozmawia z ortodoksami, ze zwolennikami osadnictwa oraz z przeciwnikami polityki Szarona, z osobami, które doświadczyły zamachów na własnej skórze, z osobami, które żyją w poszatkowanej przez izraelskie osiedla Palestynie, z przeciwnikami Hamasu, a także z poszkodowanymi rodzinami palestyńskimi.
Llosa nie staje wyraźnie po żadnej ze stron, lecz nie jest typowo „obojętny”. Poddaje krytyce wiele kwestii, szczególnie politycznych. Wielokrotnie podkreśla, iż sprzeciwianie się temu, co robią izraelskie władze i armia, nie jest antysemityzmem. Taki zarzut funkcjonuje nawet dziś jako forma szantażu przeciwników nadużyć i zbrodni Izraela.
Lektura owego reportażu nie była łatwa ani przyjemna. Była potrzebna. Jako przeciwniczka jakiejkolwiek formy agresji zbrojnej, pacyfistka, osoba, która zawsze opowiada się po stronie ofiar, czułam się zobowiązana do przeczytania tej pozycji. Do czego chcę zachęcić również Was.
