Czy miłość do kwiatów zamienić może się w obsesję? Co dzieje się, gdy pasja przeradza się w szaleństwo? Kilka dni temu premierę miała „Gorączka orchidei” Izabeli Głód. Opowieść utrzymana w dziewiętnastowiecznej stylistyce. Miłość, obłęd i zbrodnia.
Czy istnieje ciekawsza mieszanka?
Londyn, rok 1859. Młodziutka guwernantka, Eleonor Woodhouse, otrzymuje pracę w domu zamożnej rodziny, która swego majątku dorobiła się w przemyśle farmaceutycznym. Pani domu, Alice Harrington, od początku traktuje dziewczynę w wyjątkowy sposób. Między kobietami rodzi się silna więź. Niebawem jednak wypadki w domu Harringtonów przybierają nieoczekiwany obrót. Eleonor szybko zdaje sobie sprawę z tego, że uwikłała się w intrygę, która okazać się może bardzo niebezpieczna… Gdy dochodzi do śmierci mężczyzny powiązanego z Harringtonami, młoda guwernantka ma już pewność, że w świecie, w którym liczą się pieniądze i wpływy, nie ma miejsca na sentymenty. W wielkim domu, pośród zapachu oryginalnych kwiatów, przyjdzie jej zmierzyć się z kimś, kto zrobi wszystko, by osiągnąć swój cel… Czy dziewczynie, która ukrywa własne tajemnice, uda się przetrwać w nowym, pełnym niebezpieczeństw świecie?
Izabela Głód jest młodą autorką, o której nie udało mi się znaleźć zbyt wielu informacji, wnioskuję więc, że „Gorączka orchidei” jest jej debiutem. Ten fakt zasługuje na podkreślenie, ponieważ ta powieść stoi na naprawdę mocnym poziomie. Bardzo podoba mi się sugestywny obraz Londynu drugiej połowy dziewiętnastego wieku. Głód zadbała o to, by opisy były ciekawe, barwne, ale nie nużące. Dobrze dobrane proporcje, które sprawiają, że przyjemnie czyta się tę książkę. Odzwierciedlenie typowych dla epoki kontrastów, poglądów i zachowań jest bardzo ważne, ponieważ tworzy szeroką perspektywę, która pozwala czytelnikowi poczuć atmosferę panującą ówcześnie. Izabela Głód zadbała nie tylko o ogólny zarys obyczajowości i stosunków społecznych, ale i wiele drobiazgów, które urozmaicają tę opowieść i nadają jej kolorytu. Bardzo ładnie napisana powieść, poprawna historycznie i z ciekawymi motywami, które autorka naprawdę dobrze wykorzystała.
Izabela Głód prezentuje mało znane kulisy świata pasjonatów botaniki. Alice Harrington, kobieta, która żyje w luksusie, w wielkim, pięknym domu, nie dbając o codzienność i byt, zanurza się w swojej pasji – hodowli orchidei. Jej kolekcja zawiera wiele imponujących okazów, ale ciągle nie udaje jej się spełnić największego marzenia – wyhodowania własnej hybrydy, kwiatu wyjątkowego, który zapewni jej nieśmiertelność. Alice ma nieposkromiony apetyt w realizacji swojej pasji. Jest zdolna zrobić naprawdę wiele, by osiągnąć cel. Gdzie jest granica między marzeniem a obłędem? Kiedy osiągnięcie celu staje się nadrzędną potrzebą? Izabela Głód kreśli opowieść, w której prym wiodą kobiety. Są różne, mają odmienne doświadczenia i każda z nich dźwiga swój bagaż, ale wszystkie one próbują ułożyć sobie życie i zachować swoją tożsamość w świecie tak bardzo im wrogim. Zamożna Alice i pochodząca z biednej rodziny Eleanor spotykają się, a ich losy splotą się w tragiczny sposób. Czy w świecie podporządkowanym mężczyznom, gdzie rola kobiety jest znikoma i mało znacząca, uda im się przetrwać na własnych zasadach? Ten charakterologiczny, materialny i światopoglądowy kontrast między bohaterkami jest znakomicie przedstawiony. „Gorączka orchidei” oscyluje między dramatem a kryminałem. Jest rzeczą odważną umiejscowienie akcji książki nie tylko w zamierzchłych czasach, ale i w innym kraju. Autorka poradziła sobie nadzwyczaj dobrze, a jej wiedza z zakresu uwarunkowań epoki robi duże wrażenie. Rozwinięty, dobrze napisany i bardzo interesujący jest wątek pozyskiwania i hodowli kwiatów. Historia wypraw badawczych do Ameryki Środkowej, obraz funkcjonowania wystaw i portret bogatych fascynatów botaniki – to wszystko naprawdę doskonale się udało. Izabela Głód udowadnia, że ciekawy pomysł fabularny można przekuć w udaną powieść. Ciekawą i wyróżniającą się.
Unikatowa uroda, delikatność i zachwycająca paleta kolorów – oto storczyki, małe cuda świata roślin. W Chinach znane i cenione już w starożytności. Na świecie swoją ekspansję rozpoczęły w dziewiętnastym wieku. Dziś znamy kilkadziesiąt tysięcy odmian tych niezwykłych kwiatów. Swoją kolorystyką, kształtem i specyficznymi wymaganiami, potrafią stać się źródłem fascynującego hobby. Lub też obsesją. Izabela Głód otwiera przed nami wrota nieznanego świata dawnych hodowców. Ludzi, którzy byli w stanie za swoją pasję słono płacić. Ujawnia także mniej popularną odsłonę tamtych czasów: wyprawy morskie, które często kończyły się tragicznie dla ich uczestników. Tych, którzy częstokroć ryzykowali życiem, by zaspokoić nienasycony głód możnych opętanych fanaberią. Bardzo ciekawa powieść, wielowątkowa, opowiedziana językiem niezwykle przyjemnym. Znajdujemy tu miłość, zawiść, dążenie do doskonałości i rozpaczliwą próbę przetrwania w świecie, który nie był najlepszym miejscem do życia. Diabeł gorąco poleca.
