Listy lorda Bathursta. Marecin Mortka. Fabryka Słów 2013
27-03-2013
/ / Kategoria
Recenzje
Ale urok tej książki nie polega tylko na plastycznych opisach życia na dziewiętnastowiecznym okręcie wojennym, abordażach i pojedynkach artyleryjskich. Prawdziwą siłą „Listów Lorda Bathursta” są bohaterowie i relacje między nimi: praktycznie każda z kolorowo przedstawionych postaci skrywa jakąś mroczną tajemnicę. Każda rozgrywa swoją grę, której cele i zasady znane są jedynie Lordowi Bathurstowi, sączącemu whisky w swoim odległym o tysiące mil salonie i kierującemu wydarzeniami jak partią szachów.
Upiory Czarnobyla. Wojciech Wiktorowski. Marginesy 2011
26-03-2013
/ / Kategoria
Recenzje
Kilka miesięcy po katastrofie na Ukrainie, pod oknami osiedlowego wieżowca znalezione zostają zwłoki Doktora, jednego z najważniejszych pracowników wspomnianej placówki. Doktor, jako jeden z nielicznych fizyków, kwestionował dane podane do opinii publicznej, przygotowywał także niezależny raport dla podziemnej prasy
Niebo w kolorze indygo. Anna Jaklewicz. Bezdroża 2013
26-03-2013
/ / Kategoria
Recenzje
Nie ubliżając ani nie słodząc nikomu, pomimo przetartych portek, z czystym sumieniem nazwałam Annę Jaklewicz Hugo-Baderem albo Szczygłem w spódnicy. Autorka lekkim piórem, bystrym okiem i wielką pasją zaraża, tak jak panowie.
Second Hand. Joanna Fabicka. W.A.B 2013
24-03-2013
/ / Kategoria
Recenzje
Polska B w ujęciu Joanny Fabickiej nabiera jednak innych barw, stając się światem w który czytelnik ma ochotę wejść. Bez strachu i lęku, raczej z żywym zaciekawieniem. Jej postaci, mimo iż znajdują się na permanentnym zakręcie życiowym, potrafią przetrwać. A to już naprawdę dużo. Słodko-gorzka narracja i odrealnione losy wszystkich razem i każdego z osobna wciągają już od pierwszych stron książki. Czyta się to rewelacyjnie, a przysłowiowy apetyt faktycznie rośnie w miarę jedzenia.
Conan i skrwawiona korona. Robert E. Howard. Rebis 2012
22-03-2013
/ / Kategoria
Recenzje
wiecie co? Przez ten cały czas brakowało mi tego przeklętego barbarzyńcy, którego przeszło osiemdziesiąt lat temu powołał do życia Robert E. Howard. Ot, tak po prostu. Nie ma bowiem w całym kanonie literatury fantasy drugiego takiego herosa, który z taką brawurą i bezczelnością zaśmiewałby się śmierci w twarz. Bez wiecznego rozpamiętywania przeszłości, biadolenia na temat przyszłości, troski o abstrakcyjne duperele, nie zajmujący się filozofowaniem i nie popadający w fatalistyczne i pompatyczne tony, Conan zawsze ukazywał to, co w życiu ważne – umiejętności wzięcia losu we własne ręce i działania bez niepotrzebnego dzielenia włosa na czworo.