Everyman. Philip Roth. Wydawnictwo Literackie 2016
Philip Roth pisze o tym wszystkim bez żadnej pretensji i histerii. Everyman to powieść, która zainteresuje każdego, kto lubi książki, w których można odnaleźć pogłębione, wiarygodne portety psychologiczne bohaterów. Amerykanin udowodnił, jak dobrym jest pisarzem i jak umiejętnie potrafić prowadzić narrację nawet w przypadku tych historii, które niosą ze sobą niewiele treści. Główny bohater jego powieści zmaga się ze starością, powolną utratą tych atrybutów, które jeszcze chwilę temu był dla niego czymś oczywistym, ale wszystko to jest przedstawione w niezwykle solidny, świadomy i rzetelny sposób.
Żywoty urojone i inne prozy. Marcel Schwob. PIW 2016
Żywoty urojone, Krucjata dziecięca, Księga Monelli i Mimy – jak różne są to utwory, które łączy dekadencki język Schwoba, dewiacja i makabra, czarny humor i ironia, a nad wszystkim pobrzmiewa nieuchronność śmierci. Jego bohaterowie to wyrzutki społeczne, żyjące na pograniczu jawy i snu, w rynsztoku własnej egzystencji. Jest Monella, reprezentująca wszystkie uliczne dziewczęta, które z nocnego tłumu wychodzą, aby czynić dobro. Pomagając Dostojewskiemu, Bonaparte czy samemu Schwobowi stają się na chwilę boskie, żeby później znowu osunąć się w ciemność, śmierdzącą alkoholem, zepsuciem i nierządem.
Rybak znad Morza Wewnętrznego. Ursula K. Le Guin. Prószyński i S-ka 2016
Jak widać, Ursula Le Guin zaspokoi zarówno tych, którzy spodziewają się kosmicznych technologii, jak i tych, którzy oczekują od fantastyki czegoś więcej niż statków kosmicznych, krwiożerczych potworów polujących na ludzi na odległych planetach, bezlitosnych kosmitów atakujących Ziemię, czy garści rycerzy z laserowymi mieczami walczącej o zachowanie równowagi w Galaktyce. Głęboki rys psychologiczny, zacięcie socjologiczne w odniesieniu do kosmicznych cywilizacji, interesujące metafory – to czyni literaturę autorstwa Ursuli Le Guin czymś wyjątkowym.
Ewakuacja. Marko Kloos. Fabryka Słów 2017
Kolejną rzeczą, która mnie na swój sposób urzekła, to niewymuszona charyzmatyczność głównego bohatera. Andrew Grayson nie jest typem żadnego zawadiaki, casanovy, czy agenta pokroju Bonda. Jest po prostu zwykłym człowiekiem stawiającym czoła trudom codziennego życia (w tym wypadku służby). Na okrągło, konfrontowany jest z coraz to nowszymi wyzwaniami oraz stawianymi przed nim, trudnymi do podjęcia wyborami. Być może, to właśnie te przyziemne cechy charakteru jak: przyjacielskość, ambicja i uczciwość czynią tego bohatera tak realnym. Realnym na tyle, że nie było możliwym śledzenie jego losów bez emocji czy nutki napięcia.
W ciemnym, mrocznym lesie. Ruth Ware. Prószyński i S-ka 2017
Tyle, że to wszystko już było. W ostatnim czasie na rynku wydawniczym pojawiło się mnóstwo książek, niemal bliźniaczo do siebie podobnych. Jest suspens, główna bohaterka to postać kobieca, mamy tajemnicze morderstwo i zagadkę, która rozwiązywana jest właściwie samodzielne przez pierwszoplanowego bohatera. Tym razem do głównej narracji wprowadzona została tajemnica z przeszłości i dziwne manipulacje, które mają miejsce w teraźniejszości, co nadaje lekturze nieco smaczku. Tyle, że pozostałe zabiegi literackie, które w swojej książce wykorzystała Ruth Ware, udały się już wielu przed nią, przez co W ciemnym mrocznym lesie traci nieco na świeżości i unikalności.