Prawie zupełnie nikt - William Sutcliffe

Prawie zupełnie nikt. William Sutcliffe. YA! 2020

Jedyną wskazówką, że na coś takiego mogło się zanosić, była praca taty. A raczej jej brak. Gdy Freya nadal była malutka, tata przestał robić to, co robił wcześniej – nie mam pojęcia, co to było, ale wiązało się z noszeniem krawatu i powrotami do domu, gdy ja byłem już w łóżku – i wprowadził się do szopy na końcu ogrodu. Spędzał tam całe miesiące, ubrany jakby właśnie wypełzł ze śmietnika (co zresztą często mu się przytrafiało), a gdy ludzie pytali, z czego się utrzymuje, przedstawiał się jako „przedsiębiorca”. Gdy chciał kogoś zainteresować, mawiał, że jest „wynalazcą”. Ciągle nosił jakieś kawałki urządzeń w te i wewte, a czasem się zdarzało, że pojawiał się w kuchni w garniturze, na co wszyscy wołali: „Hej, a ty to kto? I jak się dostałeś do tego domu?” Robiliśmy sobie jaja z tego, że wreszcie wygląda jak dorosły, którego ktoś miałby ochotę zatrudnić, ale nikt już później nie pamiętał, by zapytać, dokąd właściwie zmierza. Jedno z owych spotkań musiało zaowocować sporym zastrzykiem gotówki, bo w pewnym momencie tata przestał już grzebać w szopie, wyrzucił łachy śmietnikowego nurka na drelich stałego bywalca wyprzedaży i ruszył do pracy w jakimś magazynie. A może było to biuro?
Czytaj więcej
Królestwo Mostu - Danielle L. Jensen

Królestwo Mostu. Danielle L. Jensen. Galeria Ksiażki 2020

Znów zabrzmiał gong i muzycy ucichli, a wszystkie dziewczęta się podniosły. Uderzenie serca później pojawił się ich ojciec, jego srebrne włosy błyszczały w blasku lamp, gdy szedł ścieżką w stronę córek, a lazurowe oczy wyglądały dokładnie tak samo jak oczy ich wszystkich. Pot spływał strumykami po nogach Lary, choć dzięki szkoleniu zwracała uwagę na każdy szczegół. Płaszcz w kolorze indygo. Znoszone buty ze skóry. Miecz u pasa. A kiedy się odwrócił, by przejść dookoła stołu, ledwie widoczny zarys ostrza ukrytego na plecach.
Czytaj więcej
Fałszywy pieśniarz - Martyna Raduchowska

Fałszywy pieśniarz. Martyna Raduchowska. Uroboros 2019

Kruchy zastanawiał się przez moment, po czym bez słowa odszedł tam, skąd dopiero co przyszli, w kierunku pękatych toreb ze sprzętem, ustawionych wzdłuż taśmy na brezentowej plandece. Grzebał w nich przez jakiś czas, przerzucając w tę i z powrotem pobrzękującą cicho za­wartość, wreszcie wrócił do Idy uzbrojony w dwa szerokie pasy. Podał jej jeden, drugi zapiął sobie na biodrach. Były identyczne, wykonane z metalowych blaszek w kształcie wężowych łusek, a wielkie klamry wyobrażały głowę ko­bry o rozpostartym kapturze i wyszczerzonych zębach.
Czytaj więcej
Fałszywy pieśniarz - Martyna Raduchowska

Fałszywy pieśniarz. Martyna Raduchowska. Uroboros 2019

Nazwany Szerszeniem technik, który jako jedyny z całej ekipy dochodzeniowo-śledczej nie zwrócił żadnej uwagi na ich przybycie, zerknął przez ramię z osobliwie nieobecną miną, jak gdyby głos łowcy wyrwał go nagle z głębokiego transu. Mężczyzna potrzebował chwili, aby na powrót nawiązać kontakt z rzeczywistością, po czym zamrugał i raptownie poderwał się z klęczek; na kola­nach nieskazitelnie białego kombinezonu ochronnego widniały ciemne plamy błota. Podstarzały, przygarbiony, z ogoloną głową i, dla równowagi, sięgającą do pasa sre­brzystą brodą przypominał stuletniego druida, lecz kie­dy ruszył im na spotkanie, w jego sprężystym i zaskaku­jąco energicznym kroku kryła się pewna młodzieńcza niecierpliwość.
Czytaj więcej
Fałszywy pieśniarz - Martyna Raduchowska

Fałszywy pieśniarz. Martyna Raduchowska. Uroboros 2019

Dostrzegłszy wyraz jej twarzy, lekko uniósł brwi, ale ona szybko i niedbale machnęła dłonią na znak, że wszystko w porządku. Nic więc nie powiedział, o nic nie zapytał. Obrócił się na pięcie i żwawym krokiem ruszył do ogrodu Kusiciela. Ida jeszcze raz powiodła spojrzeniem po wy­szczerbionym murze z szarego kamienia, po zapadniętym dachu przebłyskującym wśród zwichrowanych konarów, po pędach uschniętego bluszczu, może i całkiem już mar­twych, lecz z pewnością nadal trujących. Minęła dłuższa chwila, nim wreszcie podążyła za łowcą.
Czytaj więcej