Nakurwiam zen. Maria Peszek. Marginesy 2022

Nakurwiam zen - Maria Peszek

Od samego początku zastanawiałem się, co nam zaserwuje Maria Peszek w swojej książce. Mając z tyłu głowy to, jak nietuzinkową jest artystką i jak często mówi o sprawach ważnych i bolesnych, bałem się, że lektura Nakurwiam zen rozjedzie mnie totalnie i pozostawi na rowie niczym kunę, która przypadkowo spotkała się z samochodem w ciemną listopadową noc.

 

Moje początkowe założenia i lęki zupełnie się jednak rozwiały w trakcie czytania. Dawno nie miałem w rękach tak ciepłej i bezkompromisowej książki, która nie tylko mówi o ważnych rzeczach ale, jest też ogromnym ciepłym plastrem na skołatane nerwy i serce.

 

Całość jest niczym przysłowiowa cebula ze Shreka: ma warstwy i każda z tych warstw jest tak samo frapująca i ciekawa. Mamy tutaj totalne „obieranie” Jana Peszka. Dla mnie jest to wybitny aktor, który zawsze był swego rodzaju figurą, a tutaj daje się poznać jako zwyczajny człowiek ze swoimi rytuałami, problemami i niedoskonałościami. Widzimy, że nie był aż tak wspaniałym ojcem, jak mogłoby się wydawać, bazując na jego publicznej personie. Dowiadujemy się, że częściej bywał niż był w domu, że częściej ganiał za swoimi pasjami i pracą niż za własnymi dziećmi, że bywały czasy, gdzie miewał problemy z utrzymaniem siebie i rodziny. Ale uleczające jest to, że w tej książce–rozmowie nie ma za grosz pretensji ze strony Marii. Jest to rozmowa prowadzona na całkowicie równych prawach i zasadach. To jest ogromny ocean akceptacji i zrozumienia; rozmowa dwójki dojrzałych artystów, którzy przeżyli swoje i mają świadomość jak działa świat, życie i bycie człowiekiem.

 

Dodatkowo jest to też książka o Polsce – mocno pokazująca, jak bardzo ta się zmieniła, a także, jak bardzo się nie zmieniła w pewnych sferach. Dużo tutaj buntu i niezgody na obecną sytuację, na ksenofobię, homofobię i ogólne wykluczenie.

 

Czytając Nakurwiam zen czułem się, jakbym brał udział w rozmowie w kuchni o 2 w nocy z dobrymi przyjaciółmi – na każdej imprezie jest taka kuchenna rozmowa, gdzie z pokoju obok słychać jeszcze słabnące podrygi zabawy, a wy nurzacie się w totalnych wyznaniach i wylewaniu z siebie swoich najgłębszych spraw, które nie tyle są uniwersalne, co istotne i w każdym znajdują zaczepienie, bo każdy kiedyś coś podobnego przeżył i ma w sobie taką właśnie zadrę, która po cichu rezonuje.

 

Poza tym ta książka–rozmowa to w moim odczuciu ogromna afirmacja życia i zachęta do tego, żeby czerpać z niego co się da: mimo jego ciemnych stron cieszyć się tymi jasnymi i przeć do przodu w zgodzie ze sobą i z tym co czujemy. Na koniec zostawię jeden cytat, który pozostanie ze mną na dłużej, bo zmroził mnie w swojej prostocie, ale jednak ogromnej prawdziwości:

„Janeczku! Pamiętaj! Życie jest wspaniałe i krótkie jak przeciąg!”.

 

Doskonała książka, która wywołuje tak ogromną gamę emocji, że czasem sam nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. I chyba najważniejsze dla mnie – bardzo szczera i nieobudowana w zbędne ozdobniki proza. Boli, kiedy ma boleć i głaszcze, kiedy trzeba, na boga, dawać mi więcej takich książek!


Konkursy

"Szczęścia chodzą parami" z Wydawnictwem MG
Czas trwania: 28-11-2022 - 04-12-2022