KARUZELA - część 1 z trzech

Szczęście, spokój i równowaga, krążyły wśród ludzi i czarodziejów za sprawą Harmonii – czarodziejki pokoju, spacerującej wśród tłumu. Delektowała się festynem, umiejętnie sterując swą niezwykłą mocą. Jej oczy błyszczały podnieceniem, udzielającym się obecnym. W tym jednym dniu w pełni mogła korzystać ze swojej mocy, by zapewnić szczęście innym i właśnie to czyniło ją najszczęśliwszą na świecie. Może było w tym trochę prawdy, że Miasto Czarodziejów było w ten dzień trochę przesłodzone, ale działo się tak dlatego, że czarodzieje zwyczajnie cieszyli się z wizyty ludzi, swych poniekąd stworzycieli i starali się ugościć ich najlepiej jak potrafili.

Czytaj więcej

Wtedy na żwirowni

GDY ODSŁUCHAŁEM wiadomość od mojego brata, którą nagrał na poczcie, ponownie zalałem się łzami. Płakałem już od piętnastu minut, ale tym razem potok z moich oczu był tak gorzki, tak przepełniony żalem, że aż mnie zemdliło.

Czytaj więcej

Rozdział 1 " Cień Diversus"

Z trzaskiem otworzyły się drzwi drewnianej chałupki. Niczym nie wzniecone, ciepłe powietrze, zamieniło się w rzadką okrywę, powoli wypełzającą na zewnątrz. Hebanowy dym wydobywał się z komina, a cała drewniana konstrukcja wydawała się głośno wzdychać. Griffin wszedł do domu, a za nim wbiegły dwie urocze dziewczynki. Rzuciły plecaki na łóżko i rozchichotane zaczęły biegać po pokojach. Chłopiec zdjął czapkę i wepchną do rękawa lekko podniszczonej, czerwonej kurtki. Idąc w ślady brata, panienki również się rozebrały.

Czytaj więcej

mariola.

Mariola jest sprzątaczką. Nie nosi na głowie chusty, nie używa tary i jej rąk nie zdobią różowe gumowe rękawice. Jej Pani ma duży dom. Mariola często o nim opowiada. Jakie ma firany w oknach, jaki wzór ma pled na kanapie w salonie, jak frywolnie wygięta jest poręcz kręconych schodów, a jak przystrojony  stół na ważno-dupne okazje. Mariola nie czuje się tam komfortowo. Tam czuje, jak cierpnie, a po skórze rozchodzą się cienie. Pani nieczęsto jest zadowolona.

Czytaj więcej

ZŁE MIEJSCE - początek opowiadania,

Ojciec wracał znów pijany. Stare schody skrzypiały pod jego niepewnymi nogami. Już z piętra niżej słyszał jego bełkoczący ton głosu. Znów nie da mu spać i będzie się awanturował. Odkąd matka zmarła trzy miesiące temu było tak dość często. W końcu wyrzucą ich z tej nędzniej izdebki na Osborn Street. Właśnie wtedy gdy cudem udało mu się zdobyć pracę w The Guardian jako chłopca na posyłki.  I to tylko ze względu na pamięć o jego matce, która była dobrą i porządną kobietą, szanowaną w okolicy pomimo ciągłych wybryków męża. Mówiono bowiem, że jest już na to za stary ale jeśli wykaże się sprytem to być może, w krótkim czasie dostanie lepszą posadę. To wróżyło całkiem dobrze. Przez chwilę.

Czytaj więcej