Żabcia.

Podnoszę się z łóżka, za które zapłaciłem 5 tysięcy. 5 pieprzowych patoli bo miałem być zdrowszy, bardziej wypoczęty i piękniejszy, ale wiecie co? Gówno prawda, bo jeśli Ci w życiu źle to nawet łóżko za 5 tysiaków nie pomaga. Prysznic daje ukojenie na kilka chwil, zmywa parszywość poprzedniej nocy w jakimś mało znaczącym stopniu. Wychodzę z łazienki, a w sypialni już czeka idealnie wyprasowana koszula i najlepszy garnitur. I tak codziennie od 10 lat

Czytaj więcej

Mandat

Idziesz mijając posępnych przechodniów, ponure kamienice, zionące wnękami nieumytych okiennic i za cholerę nie pasującymi do całości balkonami, przypominającymi wywalone żuchwy. Po lewej bite dwa, może trzy metry od ciebie znajduje się smolisto czarna szosa, przez którą wężykami ciągną się stojące w korkach bryki, trąbiące od czasu do czasu, albo hamujące z piskiem opon.

Czytaj więcej

Ono się boi

Boi się. Strach paraliżuje całe wątłe ciałko, nie może już nic uczynić. Każdy mięsień, każda najdrobniejsza komórka jest napięta do granic wytrzymałości. Ból. Jest wszechobecny. Rozprzestrzenia się niczym wąż pełznący ku swojej ofierze, gotując się do zadania ostatecznego ciosu.

Czytaj więcej

Dla K

Godzina 23.47… Jeszcze dwa przystanki i wysiądzie z autobusu by udać się do pustego mieszkania. Ulice miasta tętnią nowym, nasyconym brutalnością życiem. Nieliczne jednostki świata dziennego marazmu uciekają w pośpiechu do domów… Boją się… Strach wydobywa się szara mgiełką spod mocno naciągniętego kaptura bluzy.

Czytaj więcej

Ławka

Na bezchmurnym niebie majestatycznie królowało słońce. Starało się ogrzać swoimi promieniami każdy zakątek ziemi. Najwięcej problemu zawsze przysparzały mu  parki i lasy. Tam promienie napotykały opór ze strony igliwia, liści i gałęzi.  Czasami z pomocą przychodził lekki wietrzyk, który uwielbiał ścigać się sam ze sobą pomiędzy drzewami.  Rozchylał ciasno zbite krzewy, odchylał liście. Przypominało to zabawę w berka, kiedy z jednej strony powstawała wolna przestrzeń i uradowane słońce posyłało tam promienie, wtedy w innym miejscu listowie zbijało się szczelnie osłaniając  ziemię. Do pewnego czasu te igraszki bawiły młodego Heliosa[1] lecz jak na młodzieńca przystało, szybko ulegał zniecierpliwieniu. Widząc, że nie uda mu się wygrać
z lasem, chował swoje urażone oblicze za chmurą.

Czytaj więcej