Miecz i kwiaty. Marcin Mortka. Uroboros 2016

 Miecz i kwiaty - Marcin Mortka

Gaston już nie słuchał. Wyminął tłumaczącego coś pospiesznie Adalberta i ruszył z powrotem uliczką, którą przybyli z Portu Syjońskiego, jak nazywali go Italczycy – uliczką, którą przedzierali się prawie od godziny. Słońce nieomal już zaszło – na wysokich dachach, sięgających pięciu, sześciu pięter kamieniczek, pełgało wciąż rdzawe światło zachodu, ale na wąziutkich, ciasnych uliczkach między nimi robiło się coraz ciemniej, tym bardziej że nad głowami przybyszów rozciągały się kamienne rozpory oraz maty chroniące przed skwarem dnia. Mimo później pory gwar nie słabł, wręcz przeciwnie, wydawał się narastać. Wrzawa wielu języków, w której Gaston z rzadka wychwytywał jakieś słowo francuskie bądź łacińskie, oszałamiała, a ludzie wokół niego, w większości odziani w strojne, bogate szaty, wydawali się obcy, mimo że rozpoznawał od czasu do czasu twarze rodaków. Z uchylonych drzwi kapliczek bił oszałamiający zapach kadzideł, znad ulicznych jadłodajni wznosił się ostry aromat przypraw, aż kręciło w nosie, nawet morze pachniało jakoś inaczej. Tak naprawdę jedynym swojskim akcentem był smród moczu z co ciemniejszych zakamarków.

Czytaj więcej

Kod gorączki. James Dashner. Papierowy Księżyc 2016

Kod gorączki -  James Dashner

Chłopiec patrzył, zastanawiając się, czy jeszcze kiedyś zobaczy coś podobnego. Płatki śniegu opadały tylko po to, żeby stopnieć w chwili zetknięcia się z chodnikiem. Upstrzyły szybę okna niczym mokre piegi.

Stali tak, obserwując świat na zewnątrz, do momentu, gdy w przestrzeni nad oknem pojawiły się cienie. Niemal natychmiast zniknęły z widoku. Chłopiec wyciągnął szyję, żeby zobaczyć, kto lub co to było, ale spojrzał za późno. Kilka sekund później na górze rozległo się donośne walenie do frontowych drzwi. Zanim ucichło, ich ojciec zerwał się na nogi, nagle w pełni przytomny i czujny.

Czytaj więcej

Rozdarci. Neal Schusterman. Papierowy Księżyc 2016

Rozdarci - Neal Shusterman

Starkey najchętniej zacząłby wrzeszczeć. Jak ma im to wytłumaczyć, skoro nie potrafią zrozumieć? Nie wiedzą, jak to jest przeżyć szesnaście lat ze świadomością, że byłeś niechcianym dzieckiem; tajemnicze niemowlę niejasnego pochodzenia rasowego podrzucone na progu sjenowej pary o cerze tak bladej, że mogliby być wampirami. Albo wciąż pamiętać tamten dzień krótko po narodzinach twojej siostry, kiedy miałeś trzy lata, a twoja mama, naćpana po uszy lekami przeciwbólowymi po cesarskim cięciu, zaprowadziła cię do najbliższej remizy strażackiej i błagała, żeby strażacy zabrali cię do domu dziecka. Wydaje im się, że fajnie jest wiedzieć w każde Boże Narodzenie, że twój prezent nie został wybrany z miłości, tylko z obowiązku? I mieć urodziny tylko na niby, bo nikt nie wie, kiedy naprawdę się urodziłeś, w związku z czym obchodzisz je w rocznicę dnia, gdy zostawiono cię na wycieraczce z napisem „Witamy”, którą jakaś świeżo upieczona mama potraktowała zbyt dosłownie?

Czytaj więcej

Proces. Franz Kafka. Officyna 2016

Proces - Franz Kafka

K. zakręcił w stronę schodów, żeby pójść do pokoju przesłuchań, ale po chwili znów stanął, bo zobaczył jeszcze trzy inne klatki schodowe, a niewielkie przejście najwyraźniej prowadziło z końca tego podwórza na drugie. Rozzłościł się, że mu nie opisano dokładniej położenia tamtego pokoju; traktuje się go z dziwnym lekceważeniem lub obojętnością, zamierzał to głośno i wyraźnie powiedzieć. W końcu jednak ruszył pierwszymi schodami, zachęcony wspomnieniem strażnika Wilhelma i jego sentencji, zgodnie z którą wina przyciąga sąd; w gruncie rzeczy wynikało z tego, że pokój przesłuchań będzie przy schodach, które K. wybierze na chybił trafił.

Czytaj więcej

Miecz północy. Ponura drużyna t.2. Luke Scull. Uroboros 2016

Miecz Północy - Luke Scull

Nie marnował czasu na odpowiedź. Rzucił się naprzód i uderzył czołem w twarz mówiącego. Usłyszał łamanie kości i poczuł, jak chrząstki kruszą się od siły ciosu. Odwrócił się natychmiast, zrzucił z ramienia jagnię i podniósł je do góry, tworząc prowizoryczną tarczę. Miecz drugiego mężczyzny zaklinował się w boku zwierzęcia, a zdziwienie
napastnika trwało wystarczająco długo, by w trzech krótkich ciosach powalić go na ziemię. Podniósł jagnię i usiłował wyciągnąć z niego miecz, jednak ktoś, kto stał z tyłu, uderzył go i zwalił z nóg

Czytaj więcej