Fałszywy pieśniarz. Martyna Raduchowska. Uroboros 2019

Fałszywy pieśniarz - Martyna Raduchowska

Kruchy zastanawiał się przez moment, po czym bez słowa odszedł tam, skąd dopiero co przyszli, w kierunku pękatych toreb ze sprzętem, ustawionych wzdłuż taśmy na brezentowej plandece. Grzebał w nich przez jakiś czas, przerzucając w tę i z powrotem pobrzękującą cicho za­wartość, wreszcie wrócił do Idy uzbrojony w dwa szerokie pasy. Podał jej jeden, drugi zapiął sobie na biodrach. Były identyczne, wykonane z metalowych blaszek w kształcie wężowych łusek, a wielkie klamry wyobrażały głowę ko­bry o rozpostartym kapturze i wyszczerzonych zębach.

Czytaj więcej

Fałszywy pieśniarz. Martyna Raduchowska. Uroboros 2019

Fałszywy pieśniarz - Martyna Raduchowska

Nazwany Szerszeniem technik, który jako jedyny z całej ekipy dochodzeniowo-śledczej nie zwrócił żadnej uwagi na ich przybycie, zerknął przez ramię z osobliwie nieobecną miną, jak gdyby głos łowcy wyrwał go nagle z głębokiego transu. Mężczyzna potrzebował chwili, aby na powrót nawiązać kontakt z rzeczywistością, po czym zamrugał i raptownie poderwał się z klęczek; na kola­nach nieskazitelnie białego kombinezonu ochronnego widniały ciemne plamy błota. Podstarzały, przygarbiony, z ogoloną głową i, dla równowagi, sięgającą do pasa sre­brzystą brodą przypominał stuletniego druida, lecz kie­dy ruszył im na spotkanie, w jego sprężystym i zaskaku­jąco energicznym kroku kryła się pewna młodzieńcza niecierpliwość.

Czytaj więcej

Fałszywy pieśniarz. Martyna Raduchowska. Uroboros 2019

Fałszywy pieśniarz - Martyna Raduchowska

Dostrzegłszy wyraz jej twarzy, lekko uniósł brwi, ale ona szybko i niedbale machnęła dłonią na znak, że wszystko w porządku. Nic więc nie powiedział, o nic nie zapytał. Obrócił się na pięcie i żwawym krokiem ruszył do ogrodu Kusiciela. Ida jeszcze raz powiodła spojrzeniem po wy­szczerbionym murze z szarego kamienia, po zapadniętym dachu przebłyskującym wśród zwichrowanych konarów, po pędach uschniętego bluszczu, może i całkiem już mar­twych, lecz z pewnością nadal trujących. Minęła dłuższa chwila, nim wreszcie podążyła za łowcą.

Czytaj więcej

W skali od 1 do 10. Scott Ceylan. Wydawnictwo YA 2019.

W skali od 1 do 10 - Scott Ceylan

Wcale mnie nie rozumieli. Nie rozumieli szoku spowodowanego tym, że właśnie stałam się morderczynią pełną krwiożerczego zła niczym Kuba Rozpruwacz. Nie przeraził mnie los Iris. Przeraziłam się sobą. Policja dalej zadawała pytania, a ja im odpowiadałam. Po jakimś czasie sobie poszli, zostawiając nietknięte szklanki z wodą na kominku. Byli pewni, że Iris wróci. Powiedzieli, że nie mam się czym martwić.

Czytaj więcej

W skali od 1 do 10. Scott Ceylan. Wydawnictwo YA 2019.

W skali od 1 do 10 - Scott Ceylan

Druga dziewczyna uplotła łańcuch z kwiatów o długości jej nóg. Wybrała pojedyncze kwiaty i wrzuciła je do rzeki, gdzie unosiły się na wodzie jak małe lilie wodne. Wrona łypnęła na kawałek spalonego bekonu z porzuconego grilla. Zaskrzeczała, jej czarne oczy zalśniły. Pierwsza z dziewczyn wskazała na porywistą rzekę przed nimi, czarną, spienioną. Roześmiały się. Druga skinęła głową potakująco. Ich palce splotły się w pijanym uścisku i obie zatoczyły się, próbując wstać. Nie założyły butów. Tama na rzece przed nimi huczała.

Czytaj więcej