Prawda o kłamstwach. Tracy Darnton. YA! 2019

Prawda o kłamstwach  - Tracy Darnton

Wróćmy do świętej pamięci Hanny Carlsen. Udawałam, że mi to zwisa – to, jak ostentacyjnie okazywała mi swoją wyższość. Zmusiłam się do uśmiechu i wyszeptałam jej do ucha, że idealnie do siebie pasują, że są dla siebie stworzeni, a ona odrzuciła zalotnie platynowe włosy, bezwiednie kręcąc bransoletkami przyjaźni na nadgarstku. Ale tak naprawdę wszystko w sobie tłamsiłam. Czasami trudno mi puścić coś w niepamięć i pozbyć się urazy.

Czytaj więcej

Pozłacane wilki. Roshani Chokshi. Galeria Książki 2019

Pozłacane wilki  - Roshani Chokshi

Z tylnej części sali spoglądał na nich surowo onyksowy niedźwiedź o rozwartej paszczy, symbolizujący Dom Nyks. Obok niego zatrzepotał skrzydłami szmaragdowy orzeł reprezentujący Dom Kory. Wokół stała na baczność reszta zwierząt symbolizujących inne frakcje Zakonu z całego świata. Był wśród nich niedźwiedź brunatny wyrzeźbiony z opalu ognistego dla Rosji, wilk wyrzeźbiony z berylu dla Włoch, a nawet obsydianowy orzeł Cesarstwa Niemieckiego.

Czytaj więcej

Zapach prawdy. Iga Karst. Szara Godzina 2018

Zapach prawdy - Iga Karst

Przetrząsała teren. Systematycznie i uważnie. Chodziła od drzewa do drzewa. Zaglądała pod każdy, najmniejszy nawet kamień w poszukiwaniu czegoś, co zwróciłoby jej uwagę. Fragment po fragmencie odgarniała płożący się pod sosnami bluszcz. Dokładnie sprawdziła ziemię wzdłuż murów domu i dookoła szopy stojącej na końcu posesji. Kiedy dotarła w drugi kąt działki, w okamgnieniu dostrzegła naruszony pod krzakami jaśminu grunt. Miejsce to przypominało kopiec kreta. Anita od razu wiedziała, że nim nie jest. To stąd wydobyto słój. Przyklękła i długo się nie zastanawiając, gołymi rękami zaczęła kopać. Kiedy rozbolały ją palce, przyniosła z szopy haczkę i łopatę. Raz jednym narzędziem, raz drugim rozbijała ziemię i pogłębiała dół. Pot zalewał jej oczy. Nie wiedziała, czego może się spodziewać. Drugiego słoja? Brała pod uwagę też to, że dół może być pusty.

Czytaj więcej

Post Scriptum. Milena Wójtowicz. Jaguar 2018

Post Scriptum - Milena Wójtowicz

Złożył jej potem gratulacje, wymienili parę frazesów, zaczęli ostrożnie gadać o życiu, aż w końcu skończyli na założeniu razem firmy. Oboje byli… nienormatywni. Piotr miał magisterkę z psychologii, smętnie przeglądał ogłoszenia w internecie i próbował nieskładnie odpowiedzieć sobie na pytanie, jak wiedzę teoretyczną przyłożyć do prawdziwego życia, zwłaszcza jeśli nie jest się tak po prostu człowiekiem. Sabina miała tytuł technika bhp, foch na rzeczywistość i aktualnie sprzedawała truskawki spod parasola przed dyskontem. Z poprzedniej pracy wyleciała z hukiem za nieortodoksyjne podejście do zabezpieczania stanowisk pracy. Kierownik nieżyczliwie podszedł do posrebrzania klamek w celu uchronienia nocnej zmiany przed wampirami. Piotr w sumie mu się nie dziwił, w Brzegu wampirów nie było, a jeśli jakiś się przejazdem zaplątał, to raczej by poszedł do klubu albo na stację benzynową, a nie na halę produkcyjną.

Czytaj więcej

Fandom. Anna Day. Jaguar 2018

Fandom - Anna Day

Dzień w dzień, niezmiennie, marzę o tym, by stać się taka jak ona. Ale jak do tej pory wypadam w porównaniu mniej więcej tak: Namiętność: niektórzy przezywają mnie „Violet Zawsze Dziewicą”. Impulsywność: przygotowanie do prezentacji zajęło mi dwa długie dni. Odwaga: po policzkach spływają mi właśnie pierwsze strużki potu. Szczerze mówiąc, z Rose łączą mnie dwie cechy: blada cera i upodobanie do tego samego typu facetów. Zerkam na pannę Thompson i daję znak skinieniem. Nauczycielka łapie w lot, o co mi chodzi, i uruchamia rzutnik. Na tablicy pojawia się filmik z YouTube’a – pierwsza sekwencja filmu. Zbliżenie na Rose. Dziewczyna wspina się po okalającym Koloseum kamiennym murze. Wygląda niesamowicie. Długie czarne włosy spływają jej kaskadami na plecy. Kiedy dociera na szczyt muru, w tle rozlega się przenikliwy smyczkowy podkład. Kamera ukazuje zgromadzonych licznie w Koloseum widzów. Tłum Genuli – na przepięknych obliczach maluje się żądza krwi. Dziewiątka skazanych Niedosków wchodzi pod strażą na drewniany podest. Szorstkie sznury obejmują ich szyje. Wiem, że już za chwilę zostaną uwolnieni, a mimo to niepokój ściska mnie w dołku. Zerkam na kolegów. Oni również wydają się mocno zaabsorbowani tą sceną. W kącikach moich ust pojawia się delikatny uśmiech.

Czytaj więcej